Zaangażowanie i sumienność polskiej granatowej policji, polskich donosicieli, polskich szmalcowników w Holokaust

Reflektory aprobaty zwrócone są tu przede wszystkim na Polaków pomagających Żydom. Symptomatyczna pod tym względem jest relacja Hanny Krall – ukrywającej się żydowskiej dziewczynki – zamieszczona po raz pierwszy w „Polityce” z 20 kwietnia 1968 r.:

Dzięki siostrom znałam bezbłędnie katechizm i wszystkie modlitwy. Przydało się to, kiedy mnie i mamę zatrzymali w Warszawie na ulicy. Nie miałyśmy papierów. Mówili do mamy: „Pani jest taka aryjska, a dziecko ma pani takie czarne…” Pytali mnie: „Znasz Anioł Pański? A godzinki? A Litanię? A jak się naprawdę nazywasz?” – „Wiesia Szczepańska”. Powiedzieli: „Któraś z was jest Żydówką. Same zadecydujcie, która. Ta zostanie, a druga może sobie pójść”‚ Mama powiedziała: „Ty idź. Poprosisz kogoś o pomoc”. Powiedziałam: Nie, ty idź, ja sobie nie dam rady.” A mama mówiła: „Ty. Ty jesteś młoda i powinnaś żyć”. Ja mówiłam: „To umrzyjmy razem” (miałam wtedy 7 lat). Spędziłyśmy noc w celi. Rano policjant powiedział: „Jeśli nie wskażecie kogoś, czyje pochodzenie jest niewątpliwe i kto może ręczyć za was, pójdziecie zaraz na al. Szucha”. Mama, bez nadziei, wymieniła nazwisko jednej z naszych przedwojennych sąsiadek. Po pół godzinie usłyszałyśmy, że przyjechała. Krzyczała: „Co? Moja siostra Żydówką? Co za świństwo! Ja wam pokażę! Jadziu! Gdzie jesteś! Zaraz ja im powiem, co to znaczy nazywać ciebie Żydówką! Przywiozłam twoje dokumenty”. I rzeczywiście – wręczyła papiery… swojej siostry. Marię i mamę przesłuchiwali oddzielnie. Zeznawały zgodnie. Wypuścili nas: Marię, krzyczącą i oburzoną, mnie i mamę, która usiłowała na wszelki wypadek wetknąć obrączkę policjantowi: „Pan był taki uprzejmy dla nas…” A policjant wielkodusznie doradzał: „Oczywiście jesteście panie aryjkami, ale gdybym ja miał jak pani takie dziwne czarne dziecko, to nie pokazywałbym się z nim na ulicy..”

Relacja Krall kończy się podobnie jak większość zamieszczonych w książce – wskazaniem nazwisk Polaków zaangażowanych w niesienie pomocy:

Wymieniłam tylko tych ludzi, których z nazwiska pamiętam. Wszyscy ratując mnie narażali siebie i swoje rodziny na śmiertelne niebezpieczeństwo. W grze o moje życie – stawką było życie 45 osób.

A mnie nie daje spokoju taka myśl – o ile ta liczba dzielnych Polaków byłaby mniejsza, gdyby nie zaangażowanie i sumienność polskiej granatowej policji, polskich donosicieli, polskich szmalcowników?

Informacje o Noah Donnersmarck

Denn, wie du anfingst wirst du bleiben, so viel auch wirket die Not und die Zucht das meiste nämlich Vermag die Geburt und der Lichtstrahl der dem Neugebornen begegnet.
Ten wpis został opublikowany w kategorii judaizm. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>