Jak „strzelano do Żydów” w AK-owskiej partyzantce….

Jak „strzelano do Żydów” w AK-owskiej partyzantce, i to w zgrupowaniu legendarnego „Ponurego”, relacjonuje Halina Zawadzka, która, ukrywając swoją żydowską tożsamość, w AK-owskim oddziale spędziła kilka miesięcy: „Podczas ogólnej rozmowy przy stole dowiedziałam się, że niedawno czujka partyzancka zatrzymała przekradającego się między drzewami Żyda. Dowódca oddziału wydał wyrok rozstrzelania go. Na moje odważne pytanie „dlaczego”, powiedziano mi, że tak było bezpieczniej dla wszystkich. Pomyślałam z ironią, że mieli do pewnego stopnia rację, bo zabitemu Żydowi nie groziło już teraz żadne niebezpieczeństwo”.
Marek Edelman, który w powstaniu warszawskim ze względu na te nastroje walczył w Armii Ludowej (AL), wspominał, jak został zatrzymany jako powstaniec, z ważną powstańczą przepustką, przez patrol powstańczy AK. O mało go wówczas nie rozstrzelano: „A to co, Żyd? Dawaj pod ścianę, bo to musi być szpieg”. Było ich czterech na mnie jednego. „Ręce do góry, podpaliłeś Leszno, ty Żydzie wstrętny”.
Jego towarzyszka broni, Cywia Lubetkin, opisuje zimne i wrogie nastroje, z jakimi spotkała się ze strony AK grupka ocalałych bojowców z powstania w getcie, którzy po rocznym ukrywaniu się zgłosili akces do powstania warszawskiego 2 sierpnia 1944 roku. I ciepłe, serdeczne przywitanie w sztabie AL. Pisze wprost: „Wielu Żydów zginęło w dniach powstania na barykadach Warszawy od bomb wroga i z rąk antysemitów – zwykłych obywateli i powstańców, głównie w centralnych dzielnicach miasta, które przez dwa miesiące niemal w całości pozostawały we władaniu AK”.
Jeden z robinsonów warszawskich – Chaim Icel Goldstein – wspomina powstańców AK-owskich strzelających do Żydów „jak do ptaków czy królików”: „Pewnego razu, stojąc z naszym porucznikiem i z kilkoma innymi powstańcami w bramie podwórza, nagle usłyszeliśmy za nami wystrzał. Odwróciliśmy się i zobaczyliśmy człowieka padającego na ziemię, a obok drugiego, który spokojnie zakłada sobie automat na plecy, nawet nie patrząc na leżącego. Widocznie był pewien celności swojego strzału. Ten z karabinem zaczął iść w naszym kierunku spokojnie, jakby zastrzelił ptaka czy królika, a kiedy nas mijał, zasalutował porucznikowi i z uśmiechem, jakby mimochodem, rzucił: „psiakrew, to był Żyd” i poszedł dalej. Porucznik spojrzał na mnie i widząc, co przeżywam, powiedział, jakby się usprawiedliwiając: „Nic nie mogę zrobić, on nie jest z mojego oddziału… nic nie mogę…” [...] Razem ze mną na barykadzie był pewien Żyd z Francji, Dawid Edelman, który miał potem bohatersko zginąć w walce. Byliśmy razem w Auschwitz, a potem w Warszawie. Teraz obaj chcieliśmy zobaczyć, kto z naszych kolegów obozowych został ranny lub zabity. W walce brało udział dwudziestu kilku mężczyzn w obozowych pasiakach. Ale zanim jeszcze udało nam się podejść do miejsca, gdzie siedzieli, nagle usłyszeliśmy krzyk: „Żydzi, Żydzi, psia ich krew!”, a następnie doszedł nas huk wystrzału, potem następnego – dwóch Żydów upadło. Nad nimi stali dwaj mężczyźni z rewolwerami i krzyczeli: „Nie trzeba nam Żydów! Wystrzelać wszystkich!” – i rozglądali się, szukając dalszych ofiar. Zatrzęsło nami. Chcieliśmy rzucić się na nich, ale zostaliśmy ze wszystkich stron otoczeni przez Polaków i prawie siłą wciągnięci do pobliskiego domu. Tamci dwaj z tymi, którzy się jeszcze do nich przyłączyli, zaczęli mordować żydowskich bojowników walczących na barykadzie. Jeszcze długo krzyki zbrodniarzy – „Śmierć Żydom!” – mieszały się z okrzykami radości z przepędzenia Niemców. Natychmiast po tym wydarzeniu zmieniono nam ubrania na cywilne.
Podobne wspomnienia z powstania warszawskiego miał walczący w szeregach AK, a później Polskiej Armii Ludowej Samuel Willenberg, uciekinier z Treblinki: „Igo, jest tu kilku typów z NSZ, którzy chcą cię rozstrzelać, bo jesteś Żydem. Do mnie też przyszli z pogróżkami, że zadaję się z Żydem. Trudno mi było w to uwierzyć. Jednak tego samego dnia, kiedy na barykadzie na Marszałkowskiej strzelałem w stronę placu Zbawiciela, padł strzał. Kula świsnęła nad moim uchem. Gdy odwróciłem się przerażony, zobaczyłem znikającą w otworze wybitym w murze lufę karabinu. Nie mogłem uwierzyć, że moi koledzy, którzy wraz ze mną przelewają krew, po tym wszystkim cośmy razem przeżyli, po wszystkich walkach, któreśmy razem stoczyli, chcą mnie zabić za to, że jestem Żydem. Na moją barykadę przyszła łączniczka AK Aniuta Orzech, córka przewodniczącego Bundu w Warszawie, przynosząc mi wydawaną przez AK gazetkę o nazwie „Barykada”. Podzieliłem się z nią moimi ostatnimi przeżyciami. Powiedziała mi: Igo, sam jesteś sobie winien. Nie powinieneś był się przyznawać do swojego żydostwa. Setki Żydów walczą w szeregach AK, ale udają katolików. Ja też się przed nikim nie przyznaję do swojego żydostwa. Przerwałem jej z przejęciem: Ale zrozum Aniuta, to było w czasie walki, kiedy dołączyłem do szeregów AK. Ja im powiedziałem, że jestem Żydem tuż po zdobyciu poselstwa czeskiego. Powiedziałem to komendantowi oddziału, on został ranny przy mnie, w czasie wspólnej walki. Nie chciałem paść pod fałszywym nazwiskiem. Aniuta mi przerwała: Niestety, Igo. Żydzi padają w walce w szeregach AK pod różnymi pseudonimami, tylko nie jako Żydzi.
Alina Margolis-Edelman również zapamiętała śmiercionośne antysemickie nastroje wśród warszawskich powstańców: „Julek też był blondynem, ale zdradzał go wybitny żydowski nos. To właśnie Julek przeżył niebezpieczną przygodę próbując zgłosić się do oddziału AK-owskiego. Rozpoznano w nim Żyda i cudem tylko ocalał”.

Informacje o Noah Donnersmarck

Denn, wie du anfingst wirst du bleiben, so viel auch wirket die Not und die Zucht das meiste nämlich Vermag die Geburt und der Lichtstrahl der dem Neugebornen begegnet.
Ten wpis został opublikowany w kategorii judaizm. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>