„Aryjscy” Polacy wobec tragedii Żydów

Gdyby w „Biuletynie Informacyjnym” ukazał się choć jeden komunikat następującej treści: „Wyrokiem Sądu Specjalnego został skazany na śmierć funkcjonariusz policji granatowej X czy też Y za zatrzymanie i przekazanie Niemcom Żyda. Wyrok wykonano przez zastrzelenie w dniu tym a tym, w miejscowości tej a tej”, jestem święcie przekonany, że automatycznie rozmaici policjanci polscy oraz tropiciele prywatni zaprzestaliby tego haniebnego, choć mocno lukratywnego procederu. Niestety, ani podobne komunikaty nie ukazały się, ani też Siły Zbrojne nie przystąpiły do werbunku zdolnych i zdrowych Żydów celem zasilenia oddziałów partyzanckich – ubolewał gorzko Calek Perechodnik, autor jednego z najbardziej przejmujących świadectw Zagłady, policjant getta otwockiego, który chcąc ratować swoją ukochaną żonę i córeczkę, przyczynił się do ich wywózki i śmierci.
Dyrektywa szefa sztabu i zastępcy komendanta Obszaru Warszawskiego AK, Zygmunta Dobrowolskiego „Mostowicza”, jednoznacznie zabraniała żołnierzom AK pomagania Żydom: „Zachodzą wypadki, że członkowie nasi ukrywają żydów. Nie wchodząc w pobudki, jakimi się powodują – zaznaczam jednak, że absolutnie jest niedopuszczalne, by pracując w naszej sprawie, zajmować się innymi rzeczami, które mogą ściągnąć rewizje, aresztowanie, a tym samym wsypać naszego człowieka, każda zaś wsypa może rozszerzyć się i pociągnąć innych członków”.
Podobne rozkazy były przestrzegane.
Jak wspomina Halina Zawadzka, starachowickie AK zerwało kontakty organizacyjne z ludźmi, u których mieszkała, dowiedziawszy się o jej żydowskim pochodzeniu. I nie chodziło bynajmniej o zagrożenie wsypą. Zawadzka wspomina reakcję jednego z AK-owców – wcześniej bardzo przyjaznego – gdy dowiedział się o jej pochodzeniu: „Żydów – zaczął mówić wolno i wyraźnie – zabijamy bez żadnych skrupułów, ponieważ tego wymaga dobro ojczyzny. W ten sam sposób skończylibyśmy z tobą, ale ze względu na Dziunię nie chcemy tego robić”.
Dyrektywy Narodowych Sił Zbrojnych były jeszcze wyraźniejsze.
Zgodnie z rozkazem pułkownika Czesława Oziewicza: „Partyzantka może i musi działać czynnie przez oczyszczenie terenu od band wywrotowych i przestępczych z wrogich nam formacji mniejszościowych”.
Raport emisariusza NSZ, Tadeusza Solskiego, wysłany do władz polskich w Londynie pod koniec 1943 r., nie pozostawiał wątpliwości, jaki los czeka ukrywających się Żydów: „Pewne ilości Żydów ukrywają się wśród społeczeństwa polskiego, przybrawszy nazwiska i w miarę możności zewnętrzne cechy otoczenia. Nie wydaje mi się, by ich było wielu: najwięcej jest w Warszawie, chociaż spotykałem Żydów i w innych miastach. Dla oka polskiego zawsze łatwi do odróżnienia. Niemcy, mający wśród siebie bardzo dużo czystych rasowo, a jak dwie krople wody podobnych do Żydów, nie orientują się. Najbardziej przedsiębiorczy element – młody, poszedł do lasu, na rozbój ludności polskiej. W lesie urządzili się często nie najgorzej. Wykopywali sobie pod ziemią schrony, zabezpieczali deskami i w tych kryjówkach zapełnionych betami i łupem zrabowanych środków żywnościowych i rzeczy wartościowych – trwali. Przez cały rok ubiegły bandy żydowskie – między innymi, albo mieszane z jeńcami bolszewickimi, zbiegłymi z obozów – napadały na spokojne wsie, terroryzowały ludność bronią, popełniały gwałty. Teraz wprawdzie jest ich coraz mniej, bo ludność polska broni się. O ile dawniej, w początkach prześladowania Żydów, Polacy pomagali im w rozmaity sposób, niejednokrotnie narażając się Niemcom – ustawy za pomoc Żydom przewidują karę śmierci i spalenie domu, będącego własnością winnego – o tyle teraz, gdy się pojawi Żyd, mówię o wsi, bo tam trwają żydowski rozboje, idzie do ziemi jako bandyta”.
Efekt był taki, że błąkający się po lesie Żyd ze spotkania z oddziałem NSZ nie miał szans wyjść żywy, z oddziałem AK – jeśli miał szczęście; bowiem nastroje antysemickie wśród szeregowych żołnierzy AK były porównywalne z tymi panującymi w NSZ. Na terenach polskich wcielonych do Rzeszy NSZ biła się z Niemcami. Na pozostałych jednak ziemiach okupowanej Polski już na początku 1941 r. dowództwo Związku Jaszczurczego (poprzednika NSZ) rozkazało likwidację komunistów, anarchistów i „działaczy wrogich mniejszości narodowych” (m.in. Żydów). W 1943 r. NSZ jako swoje główne zadanie uznało „oczyszczenie terenu od band wywrotowych”, tj. lewicowej partyzantki i ukrywających się Żydów W stosunku do Niemców nakazywano natomiast ograniczać się do samoobrony i to tylko „w razie rażącej niesłuszności działań okupanta”, gdyż należało „powstrzymać się od szerszej akcji przeciw Niemcom, która by ułatwiała zadanie Czerwonej Armii” (zob. prace prof. Ryszarda Nazarewicza, cyt. m.in. w: Zbigniew Marcin Kowalewski, Dekomunizacja za okupacji, „Trybuna Robotnicza”, 12.10.2006).

Informacje o Noah Donnersmarck

Denn, wie du anfingst wirst du bleiben, so viel auch wirket die Not und die Zucht das meiste nämlich Vermag die Geburt und der Lichtstrahl der dem Neugebornen begegnet.
Ten wpis został opublikowany w kategorii judaizm. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>