Deal – Maker a sprawa polska

Po zwycięstwie wyborczym Donald’a Trump’a odezwały się z jednej strony głosy radości, z drugiej wylano pełne dzbany łez.
IMG_1530
Czy rzeczywiście aż takie reakcje są uzasadnione?
Czy, wszyscy ci, którzy pokazują takie emocje umieją myśleć „politycznie”?
Co ma wspólnego z Polską Donald Trump?
Donald Trump jest biznesmenem i umie ułożyć się z kim trzeba (deal-maker).
IMG_1491
Czy w tak określonym sposobie podejścia do polityki Polska znajdzie swoje miejsce i zrobi jakiś „deal”? Śmiem wątpić.
Zanim skupimy się na cechach Polaków, które uniemożliwią „przeskoczenie” tego muru warto skupić się na biografiach politycznych osób, które budować będą ekipę prezydencką. Z tego grona wskażę jedną osobę – Jared’a Kushner’a.
Prawdopodobnie nie będzie pełnić oficjalnie żadnej funkcji rządowej, ale jego wpływ na politykę w takiej roli, bądź w roli członka administracji rządowej może być niebagatelny.
Na razie jest mężem córki prezydenta-elekta, biznesmenem w branży deweloperskiej, ale co ważniejsze należy do rodziny ortodoksyjnych Żydów z New Jersey. Jego dziadkowie pochodzą z terenów dzisiejszej Białorusi, które przed wrześniem 1939 roku należały do Polski, a którzy odczuli na swoich plecach polską gościnność, sąsiedztwo z Polakami, sowiecką okupację i niemiecką politykę generalnego komisarza Wilhelma Kube na Białorusi. Ortodoksyjne środowiska żydowskie w USA, a w szczególności te ze Wschodniego Wybrzeża są nastawione niechętnie do Europy Środkowej, szczególnie do Polski.
Czy polscy politycy biorą to pod uwagę? Mam wrażenie, że żyją w świecie równoległym, pełnym snu o Międzymorzu, Polsce Jagiellonów i swojej wyjątkowości nie tylko w Europie, ale i na świecie. Gdzie w tych „dilach” będzie Polska i jej interes? Trudność, którą widzę na każdym kroku to nieumiejętność określenia interesu narodowego i jego realizacja w zmieniającym się świecie.
Dlaczego taka diagnoza?
Ano, stąd, że Polacy jako naród nie umieją myśleć politycznie.
Polska do swoich „sojuszników”, ale i „wrogów” podchodzi bardzo emocjonalnie, albo pełne zachwyty i miłość, albo nienawiść. Tak nie można. To zguba. Czy i kiedy Polska, parafrazując, powtórzy za Henry’m Temple’m, premierem Wielkiej Brytanii: „Polska nie ma wiecznych sojuszników, ani wiecznych wrogów; wieczne są tylko interesy Rzeczypospolitej i obowiązek ich ochrony”.
Niestety, Polska od takiego określenia swoich priorytetów jest lata świetlne, w tej chwili namiętnie wyznaje miłość USA. Czy spotka się z jej odwzajemnieniem? Jeśli będzie to w interesie USA to tak, będzie romans, ale Polska miłość jest „ślepa” i przegapią polscy politycy moment „odkochania” się Ameryki.
Zachwyt lub jego brak dokonanym wyborem w USA wyznaczony jest ideologią wypowiadających się, dla jednych prezydent – elekt jest „cacy”, a dla drugich „be”. Zderzenie z rzeczywistością będzie bolesne i dla jednych i dla drugich.
Jeśli ma się do Polski stosunek obojętny to bardziej widzi się opętanie ogarniające Polaków w związku z tym, że wygrał „nasz”, ale ten „wasz” poza nic nie znaczącymi gestami wobec Polaków i Polski i zrobi dla nich niczego, co byłoby sprzeczne z aktualnymi interesami USA lub coś, co te interesy wikłałoby w niemożność reakcji na zmieniający się świat w przyszłości. Problemy, które rzekoma Polonia amerykańska zarzuciła prezydenta – elekta są dla nich zupełnie nieistotne, gdyż Polonię interesuje polityka wewnętrzna, bo tam żyją i pracują.
To, co jest ważne dla Polski na „dziś”, bowiem tam gdzie liczą się interesy, „nie ma wiecznych sojuszników, ani wiecznych wrogów”, Polacy przenoszą na „jutro”, tracąc możliwość manewru, który daje życie w geopolityce. Polacy podchodzą do spraw swojej Ojczyzny, stosując do analizy kategorie dobra i zła, które w polityce są niczym, które wprawdzie dobrze brzmią, ale nigdy nie jest to dobre narzędzie uprawiania polityki, gdyż sprawiają, że ci, którzy stosują takie kategorie stają się zakładnikami powziętych w moralnym odruchu działań. Polityka i aksjomaty są ze sobą sprzeczne ze swej istoty. Polityka zawsze jest bowiem zmienną. Czy w polityce toczy się spór wartości z interesami? Zapewne tak, w katedrze naukowej i pomiędzy komentatorami. W realnym świecie wartości i własne poglądy trzeba odrzucić, istotniejsze są interesy narodowe.
Nie ma złych krajów, ani niemoralnych przywódców, nie ma też „wiecznych interesów”, jest to, co tu i teraz i 15 posunięć do przodu. Pamiętać trzeba, o czym polscy polityce zapominają, iż interes narodowy powinien być strategicznie niezmienny, taktycznie można i trzeba nim w bieżącej polityce grać. Dyplomacja to gra, wymiana, handel i wybór optymalnego scenariusza, to gra o to, kto kogo przechytrzy i czyj interes narodowy w efekcie wygra, a nie to, który z graczy jest dobry, a który zły. W polskiej polityce uważa się, że „prawdziwi Polacy” nie mogą prowadzić złej polityki, kolejny przykład polskiego rozumienia świata.
Wynalazkiem Realpolitik jest takie prowadzenie spraw państwa, by umiejętnie definiować interesy państwa i by dla dokonanego wyboru wybrać takie sposób ich realizacji, by osiągnąć, jak najwięcej, nawet i przede wszystkim kosztem innych. Inni w trakcie gry nie liczą się. Ściskać ich i płakać z nimi można później.
„Balansować dopóki się da, a gdy się już nie da, trzeba podpalić świat!”.

Informacje o Rothkirch

Denn, wie du anfingst wirst du bleiben, so viel auch wirket die Not und die Zucht das meiste nämlich Vermag die Geburt und der Lichtstrahl der dem Neugebornen begegnet.
Ten wpis został opublikowany w kategorii judaizm i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Deal – Maker a sprawa polska

  1. Wysokiej jakości artykuł

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>