Polska zmienia swoje położenie geograficzne….

Polska jest bardzo przez los doświadczana, co i rusz, przesuwana jest to na Wschód, to znowu na Zachód. Oczywiście ruch na „Zachód” to postęp, dobro, dowód na wyjątkową pozycję w Europie, uznanie na salonach politycznych. Na „Wschód” – wiadomo, nic dobrego. Niezależnie od tych ruchów Polski, tych majaczeń, tego ciągłego przesuwania się, wielu ludziom kręci się w głowie. Najbardziej tym zacnym synom polskiej ziemi, którzy nie mogą samodzielnie, nawet wstać z łóżka, a co dopiero myśleć. Sami. Samodzielnie.
Zawsze ich ciągnęło do jakiegoś ośrodka, bo to, wiecie, tam ludzie lepiej wiedzą, co zrobić, by uszczęśliwić wszystkich dookoła. Bez „centrum” niczego nie zrobią.
Od zawsze, Polska miała swoje miejsce w Europie Środkowej, pomiędzy Morzem Bałtyckim na północy, a dwoma łańcuchami górskimi – Sudetami i Karpatami na południu, w przeważającej części w dorzeczu Wisły i Odry. Czasami z przesunięciem się w kierunku na Wschód…
Należę do tych, którzy uważają, że właściwe proporcje geograficzne, ale i polityczne, zapewni Polsce twór na obraz dawnego księstwa warszawskiego. Ale dość o pragnieniach….
O tym zadziwiającym fenomenie zmiany położenia doniósł, na spotkaniu Komitetu Obrony Demokracji, były prezes Trybunału Konstytucyjnego prof. Andrzej Rzepliński, który zawołał: „Straciliśmy reputację. Będzie nam ją trudno odzyskać. W ostatnich 3-4 latach było przekonanie, że Polska jest najdalej wysuniętym państwem Europy zachodniej, teraz już tak nie jest, ponieważ dziś o Polsce znów pisze się Europa Wschodnia”.
A jak ma się pisać?
Jego troską stało się, jak należy rozumieć, tylko polityczne przesunięcie, zmiana, jak mniemać należy, sposobu rządzenia, sposobu uprawiania polityki.
Czy trzeba wysłuchiwać pouczeń i zwykłych impertynencji od osoby, która nawet nie zna „Marksa i Engelsa” na wyrywki?
No, on jest doskonałym nauczycielem i edukatorem, w szczególności w prawie konstytucyjnym. Niestety, bez osiągnięć.
W Niemczech, gorzej czy lepiej, ale po zakończeniu wojny przeprowadzono denazyfikację i ktoś, kto był prominentnym działaczem NSDAP, raczej, nie miał szans, by na jakimkolwiek niemieckim uniwersytecie nauczać młodzież. Nie miałby takiej szansy także wykładowca w szkole ideologicznej przy komitecie centralnym partii nazistowskiej, a dziś „robi” za eksperta, gdzie, uwaga, na Wschodzie. A w Polsce, ci, którzy „przesunęli” Polskę na „wschód”, po 1989 roku zaczęli przesuwać ją na „zachód”. Umieli.
Polska partia komunistyczna niczym nie różniła się od partii nazistowskiej, narodowy socjalizm, był na sztandarach, a po 1956 roku, na ustach całego narodu. A czym różni się nacjonalizm komunistyczny od ideologii nazizmu, oprócz pieców krematoryjnych?
Antysemityzm, a bardziej „Judenhass”, szowinizm, rasizm to chleb powszedni obecnych, przemalowanych, demokratów, ale ich serce bije po słusznej stronie…
Polscy, partyjni, nacjonaliści potrzebowali aż 27 lat, by zrozumieć na czym polegają interesy narodowe i demokracja, i walczą dziś o nią, u schyłku życia, chociaż wiek nie dodaje im ani powagi, ani mądrości. Szkoda, że nie mieli takiej determinacji na początku swojej drogi zawodowej, ale wtedy, stając „okoniem”, nie „wystrugaliby” tych doktoratów i nie stali „autorytetami naukowymi”, a przez safandulstwo Polaków, i moralnymi.
Patrząc na tych żarliwych demokratów, szkoda, źe ta „choroba” dosięgła ich w wieku starczym, musimy widzieć, że ich larum to objaw zdziecinnienia, gdy brakuje „pani opiekunki na koloniach”, miotają się od ściany do ściany, a bez ideologii niczego nie mają. Nie mają jako doktorzy od komunizmu ani jednej pracy, która byłaby twórczym rozwinięciem jakiejś teorii, a w działaniu są szkodliwi. Mogą tylko straszyć „wschodem”. Ale, nie obrażając Wschodu, co tam jest złego? A co dobrego na Zachodzie?
Trudno jest żarliwym demokratom przestawić się na tory samodzielnego myślenia, o twórczym to nie ma co myśleć….

Ceterum censeo Polonia delendam esse….

Informacje o Rothkirch

Denn, wie du anfingst wirst du bleiben, so viel auch wirket die Not und die Zucht das meiste nämlich Vermag die Geburt und der Lichtstrahl der dem Neugebornen begegnet.
Ten wpis został opublikowany w kategorii judaizm i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>