Pogrom wielkanocny czyli jak Polacy świętują zmartwychwstanie Jezusa Chrystusa

Dzisiejsza data znów kojarzy się z dość zapomnianym i nie ma co ukrywać przemilczanym faktem z najnowszej historii Polski. Otóż 77 lat temu w kilku polskich miastach, a przede wszystkich były to Warszawa i Kraków doszło do zajść o charakterze antysemickim, bardziej znanych jako pogrom wielkanocny. Sekwencja napadów na ludność żydowską, której przyświecało hasło „Niech żyje Polska bez Żydów”, miała miejsce w Warszawie i Krakowie od 22 marca do 30 marca 1940 roku. Najbardziej krwawe rozruchy miały miejsce na Powiślu i Pradze, uczestniczyło w nich ok. 500 osób, w tym aktywiści NOR. W Wielki Piątek, 22 marca 1940 roku, w rejonie otwartego jeszcze getta żydowskiego w Warszawie zgromadzeni ludzie zaczęli niszczyć należące do Żydów kramy i sklepy. Niestety nie był to jednorazowy „wybryk”. W ciągu katolickich Świąt Wielkanocnych tłumy przybierając na sile atakowały żydowskie mienie już nie tylko w rejonie żydowskiej dzielnicy, czyli na ulicach Leszno, Rymarskiej, Żabiej, Żelaznej, Chłodnej czy Placu Żelaznej Bramy, ale przeniosły się również do centrum miasta oraz na Pragę. Różne źródła określają liczbę napastników od 500 do 1000 osób, przeważnie bardzo młodych. Niszczeniu uległy żydowskie sklepy i mieszkania, bito również napotkanych na ulicach Żydów, których rozpoznawano po białej opasce z gwiazdą Dawida na ramieniu. Same zajścia z taką siłą trwały do 30 marca 1940 roku. Podobne, choć na mniejszą skalę zajścia rozegrały się w Krakowie.
Rzekomym powodem zajść było, jak to dawniej już bywało i jak się miało zdarzyć w przyszłości, oskarżenie związane z zabójstwem dziecka, które okradło Żydów. Była to plotka, by znaleźć pretekst do rozprawy z Żydami. Polacy, skupieni w Narodowej Organizacji Radykalnej i jej bojówce „Atak”, zorganizowali tę akcję.
Warszawskie wydarzenia zachowały się w relacjach zarówno Ludwika Landau w jego „Kronice lat wojny i okupacji” oraz Emanuela Ringelbluma w „Kronice getta warszawskiego wrzesień 1939-styczeń 1943”. Obaj kronikarze zgodnie zwrócili uwagę, że tłum napastników napuszczony był, w pewnym sensie, przez Niemców. Pojawia się tu relacja, która mówi, że zanim w pewnym miejscu doszło do niszczenia mienia żydowskiego najpierw pojawiły się niemieckie kamery filmowe, a potem dopiero rozwścieczona ciżba przystąpiła do działania. W innym miejscu widziano również niemiecki samochód z fotografami. Wydarzenia pokazały, że wspólnym problemem Polaków i Niemców są Żydzi.
Autorzy zajścia antyżydowskiego zorganizowanego przez przedwojenny ONR to, tacy sami ludzie, jak ci którzy przeżyli i według Tomasza Strzembosza tworzyli warszawskie struktury Narodowych Sił Zbrojnych.
Na początku okupacji Warszawy w 1939 roku na ulicach miasta dokonywały się akty terroru niemieckiego przeciwko ludności żydowskiej. Niemcy dokonywali bezprawnych konfiskat mienia, przypadki bicia Żydów spotykały się z entuzjazmem Polaków. Po pewnym czasie akty agresji niemieckiej i towarzyszącej jej agresji polskiej ludności cywilnej na przełomie 1939/40 roku nabrały charakteru fali pogromowej, jak określa Izrael Gutman w pracy „Żydzi warszawscy 1939 – 1943″.
2 stycznia 1940 r. Ch. Kapłan pisał: „W ostatnich dniach nie ustają napaści na Żydów, w dziennym świetle, w publicznych miejscach. Okupant przymyka oczy”.
E. Ringelblum w pracy „Stosunki polsko-żydowskie w czasie drugiej wojny światowej. Uwagi i spostrzeżenia” pisze wręcz o polsko-niemieckiej współpracy. Niemiecki rabunek był zwykle dokonywany przy entuzjazmie polskiego tłumu, zaś po kradzieży do sklepów wdzierali się Polacy – „gawiedź uliczna, która sklep taki oczyszczała do cna”.
W czasie zimy 1939/40 napady Polaków i Niemców na Żydów stały się powszechne.
Ringelblum, sam będąc świadkiem i ofiarą ataków tak opisywał ulice warszawskie codziennie będące widownią aktów terroru: „Dla Niemców Żydzi w kapotach, z brodami, byli niezwykłą atrakcją. Byli specjaliści, którzy zatrzymywali ortodoksyjnych Żydów i obcinali im brody nożyczkami, częściej obrzynali brody nożami wraz z kawałkami mięsa. Za przykładem Niemców poszła miejscowa łobuzeria, która śmiechem i wyciem dodawała ducha niemieckim pobratymcom po nożu do „kulturalnego” dzieła cywilizowania Żydów. Role były czasem podzielone. Polak wyszukiwał brodacza, Niemiec zatrzymywał go, Polak go przytrzymywał, podczas gdy Niemiec mu obcinał lub obrzynał brodę. Za przykładem Niemców antysemici polscy zatrzymywali przechodniów żydowskich i bili ich niemiłosiernie. W obawie przed „porządnymi” Niemcami, którzy stawali czasem w obronie Żydów, chuliganeria musiała w dzień ograniczyć swoje wyczyny. Wieczór za to był ich niepodzielną domeną. Wtedy hulali bezkarnie. Były ulice, na których nie wolno się było Żydowi pokazać, o ile nie chciał powrócić do domu pobity do krwi, obrabowany z pieniędzy, a nawet z odzieży”.
Pod datą 27 marca 1940 r. Ringelblum notuje: „Mówią, że wystąpiono przeciwko smutnym wydarzeniom. W Krakowie wypadki te trwały cały dzień. Interweniowano u dowódcy SS Krugera, i dzięki temu ukrócono ekscesy. Aresztowano niejakiego Puławskiego, który miał pono coś wspólnego z tymi zajściami”.
W listopadzie 1940 roku Niemcy na trwałe powstrzymali możliwość ponawiania się awantur ulicznych, warszawskie getto zostało zamknięte.
Najbardziej może absurdalnym epizodem związanym z historią NOR była…próba wywołania kolejnego pogromu w Warszawie 5 lipca 1940 r. NOR-owcy przeszli wtedy przez stolicę w pochodzie, wznosząc okrzyki: „Precz z żydokomuną i Stalinem”, „Niech żyje Hitler”. Żydów bito i rabowano sklepy.
Pewną wskazówką dla zrozumienia nastrojów okupacyjnej Polski są fakty podane przez Jana Tomasza Grossa w artykule „Ten jest z Ojczyzny mojej..”. w „Aneksie” nr. 41/42 z roku 1986. Jan Karski wiosną 1940 r. przebywał we Francji i złożył tam generałowi Sikorskiemu raport o losie Żydów w kraju. Raport ten zawierał opinię, iż Niemcom udało się znaleźć wąską platformę porozumienia „z dużą częścią polskiego społeczeństwa” w kwestii postępowania wobec Żydów. Konkluzja ta była tak szokująca, że sporządzając raport oficjalny dla aliantów rząd sfałszował raport Karskiego. Uznano, że informacje o antysemickich nastrojach w Polsce zaszkodzą polskim interesom.
25 września 1941 r. dowódca Armii Krajowej, generał Stefan Rowecki – Grot meldował Londynowi: „Melduję, że wszystkie oświadczenia i posunięcia Rządu i członków Rady Narodowej dotyczące Żydów w Polsce, wywołują w Kraju jak najgorsze wrażenie i znakomicie ułatwiają propagandę Rządowi nieprzychylną lub wrogą. Tak było z „Dniem Żydostwa” i przemówieniem Szwarcenberga, nominacją Liebermana i życzeniami na żydowski nowy rok. Proszę przyjąć jako fakt zupełnie realny, że przygniatająca większość kraju jest nastrojona antysemicko. Nawet socjaliści nie są tu wyjątkiem. Różnice dotyczą tylko taktyki postępowania. Zalecających naśladowanie metod niemieckich prawie nie ma. Nawet tajne organizacje pozostające pod wpływem przedwojennych aktywistów Klubów Demokratycznych lub Polskiej Partii Socjalistycznej, akceptują postulat emigracji jako rozwiązanie problemu żydowskiego. Jest to dla wszystkich równie oczywiste, jak, na przykład, konieczność usunięcia z kraju Niemców… Antysemityzm jest obecnie postawą szeroko rozpowszechnioną „.
Dnia 28 grudnia 1939 r. Ludwik Landau zapisał w swej „Kronice…” : „Zajścia jakieś były w Częstochowie: gazeta warszawska podaje wiadomość, że chłopcy polscy spalili synagogę i że za to ukarano zarówno Polaków, jak i Żydów zakazem wychodzenia po godzinie 19 względnie 18 i zakazem sprzedaży wódki; jaki był istotny przebieg zajść, trudno się z tego domyślić”.
W czasie pierwszych dni inwazji niemieckiej na ZSRR doszło do przeszło 50 pogromów, w których padły ofiary śmiertelne. Pogromów głównie dokonywali Ukraińcy, ale wiele zbrodni obciąża Polaków – fala pogromów przeszła przez ziemię białostocką i łomżyńską. Dane na temat ofiar śmiertelnych mogą być zawyżone, niemniej oddają grozę wydarzeń i wymienić należy pogromy w Jedwabnem (ok. 1600 zabitych), w Jasionówce (74 zabitych), w Szczuczynie (300 zabitych), w Wąsoszu Grajewskim (1000 zabitych), w Radziłowie (1500 zabitych), w Rajgrodzie (100 zabitych), w Kolnie (30 zabitych), w Goniądzu (217 zabitych).
Pogromy, w których nie było śmiertelnych ofiar, a tylko ranni liczy się na co najmniej 20, w Białymstoku, Stanisławowie i Stołopcach dokonali ich Polacy i Białorusini, w Grodnie Polacy z Litwinami, w Tykocinach sami Polacy.
Najtragiczniejszym z fali pogromów z 1941 r. był pogrom we Lwowie dokonany w dniach między 30 VI a 3 VII 1941 r. zabito wtedy 4 tys. Żydów; w pogromie obok Ukraińców i Niemców brali udział Polacy.
Ile było podobnych „zajść” w okupowanej Polsce można się tylko domyślać, polscy historycy bowiem na „antygoizm” , takiego epitetu użyto na określenie tekstu Michała Cichego o mordach, jakich dokonywali powstańcy warszawscy na Żydach, nie cierpią. Nie ma odważnych, którzy poważyliby się opisać brunatną przeszłość własnego narodu.
Kiedy wreszcie nasi historycy łaskawie wyjaśnią udział polskiej ludności przy akcji likwidowania gett przez Niemców?

Informacje o Rothkirch

Denn, wie du anfingst wirst du bleiben, so viel auch wirket die Not und die Zucht das meiste nämlich Vermag die Geburt und der Lichtstrahl der dem Neugebornen begegnet.
Ten wpis został opublikowany w kategorii judaizm i oznaczony tagami , , , , , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>