„Dobrzy ludzie”

Dobrzy ludzie to określenie, które robi furorę. Tak, jak zwykli ludzie. Określenie „dobry człowiek” jest zazwyczaj używane błędnie, gdyż większość z nas uważa, że dobrego człowieka definiuje to, że to „ktoś, kto nikogo nie krzywdzi”. Umyka nam aspekt etyki religijnej, a dla przeciwników religii jest wiadome (!), że są, ba oni „znają dobrych ludzi, którzy nie wyznają religii”. Nie wyznają, bo nie muszą wyznawać. To, że wielu, czy też większość, ludzi utożsamia „dobroć” z „niekrzywdzeniem nikogo” jest popularne, ale błędne.
Powiedzmy sobie szczerze, że osoba, której postępowanie opiera się na nie krzywdzeniu nikogo, nie jest dobrym człowiekiem, taka osoba zaledwie nie jest człowiekiem złym. No dobrze, to co trzeba robić, albo, co uczynić, by zasłużyć na miano dobrego człowieka? I tu dochodzimy do sedna sprawy…
Bycie człowiekiem dobrym wymaga aktywnego dążenia do dobra. Nie jest wystarczające jedynie powstrzymywanie się od krzywdzenia innych ludzi, trzeba interweniować w ich imieniu:
„Nie stój bezczynnie, gdy rozlewana jest krew twojego sąsiada” (Księga Kapłańska 19, 16), a nawet: „I wyplenisz zło spośród siebie” (Księga Powtórzonego Prawa 17, 7).
Skąd problem w potocznym definiowaniu dobroci?
Próba zmiany definicji to ucieczka ludzi przed osądem. To, że popularna, czy potoczna definicja dobroci jako nie krzywdzenie innych, jest nie wystarczająca, jasno udowadnia uogólniająca ocena zachowania większości Polaków, a szerzej innych podbitych nacji przez Niemców, w okresie panowania nazistów. Podczas Holokaustu, według tej definicji, większość Polaków była dobrymi ludźmi, ponieważ nikogo nie skrzywdziła. Jednak mało kto z nas uznaje nazistów (w rozumieniu sposobu myślenia, poglądów i sposobu działania) za dobrych ludzi, jasno wskazując, że nie da się zdefiniować dobrego człowieka jako tego, kto nikogo nie krzywdzi.
Powiedzmy wprost: nie trzeba robić czegoś złego, aby być złym, by stać się złym wystarczy, nic nie robić.
To właśnie dlatego judaizm zawiera tak wiele praw nakazujących czynienie dobra. Żydowi nakazane jest uprawianie dobroczynności, nakazana rezygnacja z plotkowania, nakazane odwiedzanie chorych. Laickie systemy prawne, w przeciwieństwie do zasad judaizmu, praktycznie w całości składają się z praw zakazujących, praw zabraniających popełniania czynów kryminalnych. Istnieje niewiele tam praw, które wymagałyby dobrych czynów. Inna rzecz, że kapitalnie sprawdza się dychotomia: religijne jednostki versus niereligijna władza.
Kiedy weźmiemy pod uwagę wszystkie imperatywy moralne, widać, że większość ludzi jest dobra wyłącznie w rozumieniu pasywnej definicji, która mówi o „nie krzywdzeniu nikogo”, podczas gdy ich dobroć jest nie wystarczająca według definicji judaizmu, który wymaga od ludzi aktywnego zaangażowania. Pomagania walczącym z totalitaryzmami, kalekim i chorym dzieciom, ludziom prześladowanym z powodów religijnych.
Dobroć wymaga czynnego udziału w jakiejkolwiek dobrej sprawie nie mającej bezpośredniego związku z ich życiem. Większość z nas jest zupełnie zadowolona, prowadząc życie, które nie wymaga poświęcania się czemukolwiek, poza sobie samym. Dla większości ludzi potrzebny jest prawny system etyczny.
Judaizm dawno zrozumiał, że człowiek współczesny musi zrozumieć tu i teraz, że ideały moralne nie wystarczają do kształtowania moralnych jednostek i moralnego świata.
Ideały judaizmu: powszechny pokój i sprawiedliwość, są ideałami ogólnie akceptowanymi i wiele ideologii (chrześcijaństwo, marksizm, socjalizm, humanizm) narodziło się obiecując ich realizację, ale bez zobowiązującego ich wyznawców systemu prawno-etycznego, który posiada judaizm. Jednak wszystkie potworności dokonane w imię ideałów ustanawiają tragiczne, ale niepodważalne świadectwo, że ideały nie są wystarczające i że szczegółowy system praw etycznych obowiązujących każdego pojedynczego człowieka jest niezastąpiony do osiągnięcia pokoju, sprawiedliwości i braterstwa.
To system pozwala nam na doskonałość w jakiejś dziedzinie. Dlaczego więc, obawiamy się systemu prowadzącego do osiągania dobra? Istnieją, oczywiście, ludzie, którzy nie przestrzegają prawa żydowskiego i którzy są aktywnie dobrzy. Nie chodzi więc o to, by wszyscy stali się wyznawcami judaizmu, co to, to nie, jakkolwiek zalecić im można przyjęcie judaizmu i jego praw dla osiągnięcia jeszcze większej doskonałości etycznej. Nawet bez tego taki nie-Żyd będzie miał miejsce w „świecie, który nadejdzie” (Tosefta Sanhedryn/ 13:2).
Powinniśmy dążyć do tego, co dla Żydów jest obowiązkiem, do stania się tak dobrymi, jak tylko jest to dla człowieka osiągalne, a Żydzi, by stać się także uświęconymi dla przetrwania narodu żydowskiego i jego misji.

Informacje o Rothkirch

Denn, wie du anfingst wirst du bleiben, so viel auch wirket die Not und die Zucht das meiste nämlich Vermag die Geburt und der Lichtstrahl der dem Neugebornen begegnet.
Ten wpis został opublikowany w kategorii judaizm i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>