Encore un moment, monsieur le bourreau, un petit moment…

Po co prezydent Trump przyjechał do Polski?
Oczywiście po to, by kształtować politykę amerykańską. Czy także po to, by dopomóc Polsce w kształtowaniu własnego bezpieczeństwa wobec imperializmu rosyjskiego? Także po to, jeżeli będzie to zbieżne z potrzebami imperium amerykańskiego. Ale, czy jest? Na tą chwilę, jeszcze nie widać, jaką politykę wobec Europy prowadzić będą Stany Zjednoczone. Jej wypadkową będzie stosunek USA do Niemiec i Francji, ale głównie Niemiec. A Rosja? Jaką rolę w globalnej rozgrywce ma do odegrania Rosja? Jaką rolę chcą Stany Zjednoczone, by odegrała Rosja? Czy Polska, kraj mały, peryferyjny ma szansę odegrać jakąś rolę? Tak, tę „przypisaną” mu w tej rozgrywce przez państwa duże i poważne.
A tymczasem, w Polsce? Euforia, próba rozgrzania emocji, jacy jesteśmy ważni, chorągiewki na trasie przejazdu dostojnego gościa, relacje radiowo – telewizyjne. Strzela, strzela ….gol.
Wzrost roli Polski, jeśli, rzeczywiście, go obserwujemy nie podoba się nikomu. Silna Polska to zarzewie przyszłego konfliktu europejskiego, konfliktu o granice i pozycję Polski w regionie. Polska z możnym protektorem to śmiertelne niebezpieczeństwo dla Europy Środkowej, dla polityki Niemiec i Rosji względem tego regionu.
Dlaczego więc Donald Trump przyjechał podgrzać emocje? Komu chce dać sygnał i dlaczego zagrzewa Polskę do wojowniczości? Czy tylko piarowskie potrzeby związane z faktem, że jest atakowany i bardzo potrzebuje udanej wizyty w kraju europejskim, który w UE ustawia się w opozycji do dotychczasowej linii politycznej? Oczywiście, nikt nie lubi, gdy podczas odwiedzin, ludzie rzucają w niego pomidorami, jajkami, czy krzesłem. W Polsce czeka go przywitanie serdeczne, traktowanie z szacunkiem i życzliwością. Polacy nie zdobędą się na jakikolwiek gest dezaprobaty. Są letni, nie wywołają rewolucji, szczekają nie gryzą. Wypadki z września 1939 roku niczego ich nie nauczyły, a i dziś w sprawie zniesienia wiz (co się Polacy upierają na te wizy?!) niedotrzymanie słowa prezydenta Trumpa, zniesienia ich w przeciągu 2 tygodni, nie obudziły nikogo w zachwycie nad polityką obecnej administracji. Polityką, która ma być amerykańska, a nie polska. Chyba, nie uda się Polski umieścić na liście „miłości” aktualnego gospodarza Białego Domu. Polska, potem długo, długo nic i dopiero, gdzieś daleko Melanie Trump, dzieci i Ameryka.
Jeżeli, jak donoszą media, wizyta w Polsce jest posunięciem z kategorii PR, by zaspokoić ego prezydenta USA i aby poprzez wizytę w antyrosyjskiej Polsce zademonstrować, że wcale nie jest proputinowski, co mu imputują, i po trzecie, żeby utrzeć nos Angeli Merkel, to polskie zwycięstwo dyplomatyczne jest zaiste niewielkie. Świadczy raczej o instrumentalnym wykorzystaniu Polski już nie do działań geopolitycznych, strategicznych, co nadawałoby wizycie stosowną rangę i status ważnego sojusznika, ale powody nieistotne, śmieszne i nie budzące respektu i szacunku wśród państw poważnych. Będą słowa, słowa, które wynikną z aktualnych potrzeb retoryki politycznej, a Polacy się nimi zachłysną, będą odmieniać przez przypadki…słowa o oporze wobec komunizmu, ruchu Solidarność i tym podobne dyrdymały. Europa jest podzielona i dzieje się to za sprawą Polski. Inne kraje nie darują Polsce tego, gorzej konsekwencje swojego zachwytu nad obecną polityką amerykańską wobec Europy poniesie Polska. Ktoś musi zapłacić za spodziewaną woltę, której taktycznym wyrazem jest dziś flirt USA z Polską. Dzisiejsze biegunowanie Europy nie jest bezpieczne i projekty Międzymorza, Trójmorza i Wielkiej Polski skończą się, jak zwykle. Prężenie cudzych muskuł nie daje realnej siły, a dla partnerów z podwórka jest śmieszne i zachęca do zemsty, gdy „ochroniarz” zmieni obiekt uwielbienia. Dla Polski skończy się to osamotnieniem i co cieszy, powrotem do realnych granic państwowych. Polska znowu znajdzie się w „rodzinie narodów słowiańskich”, cokolwiek to oznacza…
Topór nad Polską już zawisł, pytanie, kiedy kat opuści ostrze na szyję „brzydkiej panny, bez posagu”?

Informacje o Rothkirch

Denn, wie du anfingst wirst du bleiben, so viel auch wirket die Not und die Zucht das meiste nämlich Vermag die Geburt und der Lichtstrahl der dem Neugebornen begegnet.
Ten wpis został opublikowany w kategorii judaizm i oznaczony tagami , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>