Granice absurdu…

Podczas pobytu wakacyjnego w polskich górach zauważyłem na jednym z turystów koszulkę, na której w kontur Polski wpisane były słowa: Granice Absurdu, napis miał biało-czerwone barwy. Oczywiście, nie była to jakakolwiek manifestacja ze strony „nosiciela” koszulki, jak mniemam, traktował on ją jako odzienie z intrygującym hasłem. Ale…
Mnie skłoniło ono do przemyśleń na temat obecnej Polski. Posłuchajcie…
Czy Polska w obecnych granicach terytorialnych nie jest tworem absurdalnym? Państwo stworzone łaską Wielkiej Trójki, by upokorzyć Niemcy, które odzyskując, po częściowym zjednoczeniu, swobodę działania w Europie, a szczególnie w środkowej i wschodniej jej części, upomną się o zabrane dziedzictwo. Absurdalna jest i polityka tego „bękarta Jałty i Poczdamu”, agresywna, rewizjonistyczna, i co nie mniej dokuczliwe, nieprzewidywalna, ale i samo jego istnienie. Hitem sezonu 2017 jest podniesienie kwestii reparacji wojennych, choć w 1953 roku Polska zrzekła się ich, skutecznie w rozumieniu prawa międzynarodowego. Kuriozalne jest, że o reparacje z tytułu zniszczeń wojennych domaga się kraj współwinny wybuchu II wojny światowej. Chociaż działania wojenne rozpoczęły się 1.09.1939 roku, to druga wojna światowa rozpoczęła się znacznie wcześniej, rozbiorem Czechosłowacji, w którym Polska wzięła czynny udział. Rownież działania Polski w sprawie Gdańska i tzw. korytarza dowodzą, że słuszne interesy państwa niemieckiego zostały przez państwo polskie odrzucone w imię sprowokowania konfliktu wojennego, którego ukierunkowanie na wschód było żywotnym interesem angielsko-francuskim.
Nowością jest zakwestionowanie przez decydentów „dobrej zmiany” ciągłości prawnej państwa polskiego, braku suwerenności w podjęciu decyzji o zrzeczeniu się reperacji wojennych w latach 50- tych, że istniejący wówczas PRL, to takie, nie wiadomo, co, że tamto państwo to takie „hocki-klocki” ZSRR, ale mam wrażenie, że więcej w nim było suwerenności i samodzielności niż w obecnej Polsce, po traktacie lizbońskim. Jak wysoko Polska może „podskoczyć” pokazują, aktualnie obserwowane, działania Komisji Europejskiej w obronie tzw. praworządności. Polsce pozostaje „marsowa mina” i nie mniej spektakularne, ale robiące wrażenie na apologetach „wstania z kolan” groźne kiwanie palcem w bucie, prawym, bo rządzi „prawica”, lewy odpoczywa. I ci, i ci – góry nie przeniosą, polska scena polityczna to dwie strony tego samego zaścianka, tokującego o Trójmorzu, Polsce z Wilnem i Lwowem, patriotyzmie, wstawaniu z kolan, dumie narodowej. Powiedzmy szczerze – obecna Polska jest rozdęta i mierzi swoim istnieniem narody, które mogą i chcą, i mają możliwości, by nadawać ton Europie. Polska musi pożegnać się z przekazanymi jej w czasową administrację Prusami Wschodnimi, Pomorzem i Śląskiem. Polacy – uwierzyli w swoją gwiazdę, że są aryjczykami i mogą współrządzić Europą, nadawać ton i wyznaczać kierunek rozwoju kontynentu. A są tylko Słowianami, ale bez cudownej rosyjskiej mistyki i duchowości. To wskazuje ich miejsce i pozycję w szeregu państw euroazjatyckich. Za Polakami ciągną się nie rozliczone i nie zapłacone rachunki wojenne współsprawców Holokaustu, ludobójstwa na Niemcach, w trakcie wypędzeń, za grabieże i rabunki mienia żydowskiego, za udział państwa polskiego i jego machiny w ukryciu prawdy i „sprywatyzowaniu” pozostałości żydowskich majętności. Działania podejmowanie w tym zakresie, to nie „wypadek przy pracy”, czy pomyłka, lecz złodziejstwo i struktury mafijne, w których uczestniczą polscy patrioci i władze, by ukryć polski udział w „Judenjagd”, donosy „Panie Gistapo”, szmalcownictwo. Przykrywa się to garstką „sprawiedliwych”, dla których, nielicznych, pomoc Żydom była nakazem sumienia, a nie interesem, bo „…na Żydach, Panie, to można zarobić”. Dziś Polacy propagują „religię pomocy”, mit niewinnych ofiar, a są współwinnymi Zagłady, częstokroć sprawcami ludobójstwa. Polskie państwo podziemne to była sprawna machina administracyjna i wojskowa, którą Polacy szczycą się, nie zrobiło nic w kwestii pomocy Żydom, nic, by nazizm nie znalazł furtki do polskich umysłów i dusz. Niestety są liczne przykłady, że statystycznemu Polakowi, a w ulubionej, polskiej, narracji „mętom społecznym”, podobało się to, co Niemcy robią z Żydami. Już po wojnie Żydzi słyszeli, niejednokroć, ” na Was potrzeba Hitlera”, albo „Hitler to ludobójca, ale z Wami, Żydami, zrobił porządek”. Nawet dziś, w miasteczkach, gdzie Żydów nie ma od ponad 70 lat, spotkać można hasła malowane na ścianach stodół: „Jude raus”. Do kogo są kierowane? Kto je maluje? Jeśli owe słynne „męty”, to skąd u nich takie rozeznanie i wiedza historyczna? Świadomość polityczna? Polacy współcześni – w swej masie – jako potomkowie chłopstwa są antysemiccy. Pielęgnują go, podlewają katolicyzmem i codziennym wychowaniem.

Informacje o Noah Donnersmarck

Denn, wie du anfingst wirst du bleiben, so viel auch wirket die Not und die Zucht das meiste nämlich Vermag die Geburt und der Lichtstrahl der dem Neugebornen begegnet.
Ten wpis został opublikowany w kategorii judaizm i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Granice absurdu…

  1. ~nasumi pisze:

    Kłamstwo to dyby… to piszesz, dla siebie i przegrasz… chciwość … dla czego i od kogo tu jesteś? :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>