Novus rex, nova lex

Od dwóch lat mamy nowe porządki, „dobrą zmianę”. 22 czerwca tego roku prezydent Andrzej Duda podpisał zmiany w ustawie o zakazie propagowania komunizmu lub innego ustroju totalitarnego, z zapisami której z cudnej Polski mają zniknąć (znikną?!) pomniki upamiętniające Armię Czerwoną. Jest oczywiste, że nowe prawo wymierzone jest w Rosję, z którą Polska konfliktuje się, przy byle okazji, podkreślając swój antykomunizm. Szkoda, że nie była taka pryncypialna w zamierzchłych czasach. Polska, co i rusz, przypomina, że ZSRR współpracował z III Rzeszą, ale patrząc post factum, zauważmy, że zrobił to, co propagują stratedzy, sprzymierzył się z silnym, by wtedy, gdy powinęła mu się noga i zaczął przegrywać, przeskoczyć jednym susem do obozy zwyciężców. ZSRR prowadził samodzielną politykę w danym momencie, a dziś czasy są inne, nie ma już Rosji sowieckiej, ale Polska i Polacy, wciąż widzą ZSRR. Rosja, w odpowiedzi na polskie prawo zarzuciła a to naruszenie dwustronnego traktatu o przyjaznej i dobrosąsiedzkiej współpracy z 1992 roku, a to pochodzącą z 1994 roku umowę o grobach i miejscach pamięci ofiar wojen i represji. Polacy zobowiązali się „do ochrony wszelkich miejsc pamięci, które są obiektem szacunku i pamięci obywateli obu państw” oraz do współpracy Polski i Rosji w zakresie „rozwiązywania wszelkich spraw związanych z ustalaniem, rejestracją, urządzaniem, zachowaniem i należytym utrzymaniem miejsc pamięci i spoczynku – polskich w Rosji i rosyjskich w Polce, żołnierzy i osób cywilnych poległych, pomordowanych i zamęczonych w wyniku wojen i represji.
Ale, jak to w Polsce, prawo sobie, a życie krajowe i potrzeby polityczne sobie. Dla doraźnych celów politycznych, ciekawe jakich i kto na tym korzysta, Polacy chcą usunąć pomniki wspólnej, polsko-rosyjskiej, historii, zapominają, że wojna skończyła się dzięki, w jakimś rozmiarze, śmierci setek tysięcy rosyjskich żołnierzy, którzy zginęli, by ratować Polskę i Polaków. W Polsce propaguje się „kult żołnierzy wyklętych”, którzy oswobodzili, po latach, Polskę z okowów komunizmu, wprawdzie symbolicznie, bo w okresie tużpowojennym, raczej, zajmowali się bandyterką niż wojowaniem, ale gdy rekwirowali dobra prywatne, spółdzielcze to zawsze jako Wojsko Polskie. Ku chwale Ojczyzny!
Dziś słyszymy, ach te poklepywanie po plecach polskich polityków, że dobrze chłopcy, bawicie się tak, jak chcemy, a ci, zamykają oczy i rumienią się na pochwały, że armia polska to, ho ho, ale z całym szacunkiem, nie była i nie jest wystarczająco silna, by przeciwstawić się niemieckiemu nazizmowi, by, współcześnie, prowadzić samodzielne działania operacyjne. Wystarczy potencjału, aby uświetnić przyjazd głowy jakiegoś państwa, salutować na pogrzebie oficjela, uświetnić erygowania kościoła i tym podobne imprezy. Ot, wojsko Księstwa Warszawskiego. Polacy zapominają, chcą ustami swoich demokratycznych przedstawicieli zapomnieć, że radziecka pomoc stanowiła istotną rolę w ostatecznym zwycięstwie i uratowaniu mieszkańców Polski. Brzmi to zdumiewająco, ale Polacy hodują w sobie „rusofobię”, coś co, lata temu było wyrazem osobistych życiowych doświadczeń w zetknięciu się z rosyjskim państwem jako zaborcą, jest dziś swoistym „genem”, przekazywanym kolejnym pokoleniom, którzy z Rosją, Rosjanami nie mają żadnego kontaktu, ba nie znają rosyjskiego, nie byli nigdy w tym kraju. Za taką politykę i wytwarzanie antyrosyjskiej społecznej fobii przyjdzie zapłacić. Rosjanie nie zapomną upokorzenia politycznego zaserwowanego im przez Polskę, która, oby realizowała własny scenariusz, a nie „podpalaczy świata”, którzy Polaków wywiedli w pole i poprzez tzw. powstanie listopadowe, styczniowe, i II wojnę światową, w wybuch której Polska ma swój zapamiętany udział.
Oczywiście, jak zawsze w polityce, gdy przyjmujemy, że działa się racjonalnie, zapytać możemy, komu to służy. Jedyna sensowna odpowiedź to taka, że, na pewno, nie Polska i Polacy. Kto odpowiada za takie decyzje? Kto jest aż tak nierozsądny, że ślepo wierzy w zachodnioeuropejską przyjaźń i bezwarunkową pomoc USA? Polska, będąc w środku tygla geostrategicznego powinna być ostrożna, pamiętać, że sojusz prusko – rosyjski jest wieczny, powinna uważnie podchodzić do decyzji, które, jak pokazuje historia, mogą zmienić świat. Trzeba umieć wyciągać wnioski z doświadczeń przeszłości. Polska nie przetrwa skłócona ze swoimi sąsiadami, kłopoty Polski będą ich sukcesem, więc kibicować jej istnieniu nie bedą.

Informacje o Rothkirch

Denn, wie du anfingst wirst du bleiben, so viel auch wirket die Not und die Zucht das meiste nämlich Vermag die Geburt und der Lichtstrahl der dem Neugebornen begegnet.
Ten wpis został opublikowany w kategorii judaizm i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Novus rex, nova lex

  1. ~Tysiek pisze:

    Szkoda nawet kurwa komentować ten żałosny, komunistyczny bełkot…

    • Rothkirch pisze:

      We wpisie nie ma nic komunistycznego. Twoja etykietka bardziej świadczy o „komunistycznym” widzeniu świata. Wczytaj się dokładniej, a odkryjesz zdroworozsądkowe myślenie. Inaczej, „kurwa”, nie zrozumiesz i będziesz bełkotać. Mam nadzieję, że teraz jaśniej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>