Papuga narodów…

Polski poeta Juliusz Słowacki napisał o Polsce w poemacie Grób Agamemnona: „Pawiem narodów byłaś i papugą”, myśląc o Polsce szlacheckiej, dla Polski sobie współczesnej nie był życzliwszy: „A teraz jesteś służebnicą cudzą”.
Do Polski nam współczesnej oba określenia są odpowiednie.
Rozpoczął się wyścig do fotela prezydenta Warszawy. Jeden z kandydatów, wypowiadając się o Pałacu Kultury i Nauki, powiedział: „Gdyby pozbyć się socrealistycznych ozdobników, Pałac Kultury i Nauki wyglądałby jak Empire State Building”.
W Polsce jest boom budowlany, wszelkiej maści deweloperzy, a jakże, gdzie tam zwykli budowlańcy, czy inwestorzy budowlani, stawiają osiedla – dumnie – nazywane a to Central Park, Soho, Manhattan, wszelkie doliny charlotty, osiedle Prowansja itp.
W jaki sposób i z której strony Empire State Building przypomina warszawski pałac kultury pozostanie tajemnicą kandydata do stołecznego stolca.
Polacy to wieczni naśladowcy. Jeśli zastanowić się nad tym głębiej, to działania we wszystkich dziedzinach życia publicznego, jego uzdrawianie odbywa się za pomocą importowanych rewolucji. Papugowanie innych weszło Polakom w krew. Niczego nie zrobią bez zapożyczeń i odwoływania się do wzorców zachodnich, inna sprawa, że nie potrafią twórczo działać i wymyślenie czegokolwiek przekracza ich możliwości.
Ale dlaczego temu się dziwić, peryferie nie znają innej drogi. Z jednej strony nie powinno to nikogo szczególnie dziwić, bo historia innowacyjności polega głównie na kopiowaniu dobrze funkcjonujących rozwiązań. Nie jest, co przykre dla Polaków, że każdy ściąga od każdego. Obserwować można pewną prawidłowość w porządku naśladowania. Gdy chodzi o rozwiązania systemowe, importowanie idei to droga bardzo często obierana przez kraje peryferyjne, które są kulturowo i geograficznie związane z rozwiniętym Zachodem. Mają one, jednocześnie, świadomość swojego zacofania. Wypisz wymaluj – Polska. To żadna tajemnica.Polacy są wobec Zachodu opóźnieni i doskonale o tym wiedzą. W Polsce, na przestrzeni ostatnich kilkuset lat powracała ta sama pokusa, a mianowicie zaprowadzenia radykalnej modernizacji na modłę zachodnią. Jeśli trzeba – siłą i nie licząc się z konsekwencjami. Taka terapia szokowa. Wygląda na to, że taki już, niestety, los peryferii. Ale kim robić co innego? Nie ma kim? Takie elity!
Jeśli nawet peryferie nie mają w zasadzie innego wyjścia, jak naśladować bogatszych i potężniejszych, to pozostaje jednak kwestia, do którego momentu takie papugowanie pomaga, a kiedy zaczyna szkodzić. Pojawia się pytanie o jego sens. Procesy modernizacyjne raz wprawione w ruch mają stałą tendencję do tego, by stawać się celem samym w sobie, a nie środkiem do tego celu prowadzącym.
Polacy nie są w stanie wypełniać luki w myśleniu o państwie i gospodarce, widocznej w myśleniu w tej części Europy. Sprowadza się ro do sytuacji, że myśląc o swoich własnych politycznych wyzwaniach, sięgają do pojęć i etykietek zapożyczonych z Zachodu. Próbują wprowadzić rozwiązania liberalne albo lewicowe, bo takie są na Zachodzie. Polska rzeczywistość jest dużo bardziej skomplikowana. O wiele lepiej jest patrzeć na nią jako na układankę złożoną z bardzo różnych klocków, często wzajemnie do siebie niepasujących i nierzadko wymagających nowego ułożenia. Oznacza to, że w Polsce pilnym zadaniem jest wytworzenie własnej kultury myślenia o gospodarce, państwie i społeczeństwie. To, że takie kultury istnieją, w wielu miejscach świata, jest więcej niż pewne. Polska, co jest trudne do wyjaśnienia, wyrzeka się sama siebie w imię mechanicznej modernizacji. Widać coraz bardziej, że nie istnieje coś takiego jak polska szkoła ekonomiczna, polityczna czy społeczna. Polska myśl w tych dziedzinach jest odtwórcza. Polacy do swojego specyficznego nadwiślańskiego mechanizmu przystawiają, niepasujące, narzędzia, jak keynesizm, czy liberalizm. Już to, że zostały wymyślone w zupełnie innych gospodarkach i były dla nich dedykowane powinien dawać do myślenia. Polacy są zauroczeni Zachodem zupełnie bezrefleksyjnie.
Polacy, zdaje się uważają, że z „polnische Wirtschaft” uczynią cud gospodarczy, jeśli tylko dodają do niego szczyptę zachodnich nowinek i zmieszają to z porcją głęboko tkwiącego etatyzmu. Kopiowanie składników leku wymyślonego dla innego organizmu nie ma sensu. Recepta powinna uwzględniać stan chorobowy Polski, a nie jakiegokolwiek innego państwa, choćby stał się „tygrysem gospodarczym”.
Papuga i służebnica…

Informacje o Noah Donnersmarck

Denn, wie du anfingst wirst du bleiben, so viel auch wirket die Not und die Zucht das meiste nämlich Vermag die Geburt und der Lichtstrahl der dem Neugebornen begegnet.
Ten wpis został opublikowany w kategorii judaizm. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>