„Zdradzieckie mordy”?!

Julia Pitera, Barbara Kudrycka, Danuta Huebner, Danuta Jazłowiecka, Róża Thun i Michał Boni – oto lista europosłów PO, których nazwiska warto zapamiętać. To oni głosowali za rezolucją Parlamentu Europejskiego w sprawie praworządności w Polsce, brzmią media „szczeropolskie”. Pozostali członkowie PO wstrzymali się od głosu, przeciw rezolucji głosowali europosłowie Prawa i Sprawiedliwości.
Na wysokości zadania stanęło, na wskroś polskie, Polskie Stronnictwo Ludowe, które na swoim twitter’ze, a jakże, poinformowało, że „polskie sprawy musimy rozwiązywać w Polsce”. Pozostali to „Targowica”.
Co się stało?
Przyjęta została przez Parlament Europejski rezolucja, która wzywa polski rząd do przestrzegania zasad praworządności i praw podstawowych, zapisanych w Traktacie o UE. Europosłowie zainicjowali też procedurę zmierzającą do uruchomienia wobec Polski art. 7 traktatu. Oznacza, że Polskę mogą objąć sankcje, w tym zawieszenie jej prawa głosu. Za rezolucją głosowało 438 eurodeputowanych (ok. 66 %). Chyba nie wszyscy to działacze Platformy Obywatelskiej?!
Parlament Europejski przegłosował także poprawkę do rezolucji, wzywająca polskie władze do potępienia faszystowsko ksenofobicznego marszu 11.11 w Warszawie.
Wprawdzie polska konstytucja gwarantuje wolność głoszenia poglądów, ale najwyraźniej, polscy europarlamentarzyści nie wytłumaczyli autorom poprawki, że ewentualne potępienie przez rząd legalnej manifestacji nie byłoby zgodne z polskim prawem, ba, najprawdopodobniej stanowiłoby jego naruszenie. Ale, kto by się tym przejmował. Nie przejmują się tym, ci którzy głosowali za takim tekstem rezolucji, gdyż są niedoukami. Czy szubrawcami, to się okaże w dalszym rozwoju zdarzeń.
Rząd polski oburzył się rezolucją i zareagował zarzutem „braku uprawnień” Parlamentu do ingerencji w wewnętrzne sprawy Polski. Podniósł pogwałcenie suwerenności Polski. Nie wydaje się ten zarzut trafny, ale pokazuje, że Polacy, elity Polski zupełnie nie rozumieją, czym jest Unia Europejska i czym się stała po traktacie lizbońskim, który, o ile pamięć nie płata figla, został przez Polskę ratyfikowany.
Wyjaśniając sprawę, przypomnijmy wszystkim obrońcom polskiej konstytucji, tym z prawa i lewa, że zawiera ona postanowienie artykułu 91 ustęp 3, stanowiącym o wiążącym charakterze uchwały organizacji międzynarodowej, będącej częścią krajowego porządku prawnego, która, uwaga, uwaga, jest bezpośrednio stosowana. Oznacza to, że z niej wynikają bezpośrednio dla osób fizycznych i prawnych uprawnienia oraz obowiązki, na które można skutecznie powoływać się przed krajowymi organami ochrony prawnej.
Parlament Europejski posiada pełne prawo do wyjaśniania sytuacji prawnej w państwach członkowskich, w razie podjęcia wątpliwości, co do braku respektowania w tych państwach reguł państwa prawnego. Nie działa on pochopnie, ani gołosłownie, albowiem opiera swoje stanowisko na kompetentnych opiniach instytucji międzynarodowych, np. Komisji Weneckiej, bezpośrednich analizach własnych dokonanych w krajach podejrzanych o łamanie prawa, a co najważniejsze – na wysłuchaniu krajowych instytucji nadzoru praworządności i demokracji, takich jak np. rzecznik praw obywatelskich, polskie autorytety akademickie i sądownicze, organizacje pozarządowe.
Ustalenia te są podstawą do debaty w PE zakończonej wnioskami podjętymi przez głosowanie w demokratycznej procedurze. Rezolucję uchwalono większością 66 % głosów. Gwoli przypomnienia, mandat rządu „dobrej zmiany” opiera się na „większości” 37% głosów, uznaje on ją za wystarczającą, w sensie demokratycznym, do przeprowadzania reform ustrojowych.
Czy zatem, ci którzy głosowali za rezolucją „zdradzili” Polskę?
Trudno zgodzić się z tym, gdyż nie tylko, że nie reprezentują oni w Parlamencie Europejskim Polski, ale cała ta Unia Europejska to nie jest „zagranica”, więc nie donoszą za granicą na swój kraj. Jest to forum przedstawicielskie państw członkowskich, które jest powołana do reprezentowania interesów europejskiej „Wspólnoty”, opartej na traktatach, które, w swej treści, zawierają obowiązek respektowania ich postanowień przez kraje członkowskie, w tym praworządności i trójpodziału władzy. Ci europosłowie z Polski, głosujący za rezolucją nie głosowali przeciwko Polsce tylko za przywróceniem zagrożonego porządku prawnego w jednym z krajów unijnych. Oczywiście, Polacy przekonani o swojej wyjątkowości uważają, że inni dybią na niepodległość i suwerenność ich kraju, a „wstawanie z kolan” nie podoba się europejskim elitom, dążącym do stłamszenia wolnego głosu Polaków, którzy wszędzie walczą, jak w przeszłości, za „wolność waszą i naszą”.
Powiedzmy sobie dodatkowo, że to przecież ten rząd polski nie respektuje decyzji UE i Europejskiego Trybunału Sprawiedliwości w sprawie puszczy białowieskiej. Czyni to wbrew obowiązkowi wynikającemu, wprost, z ratyfikowanych przez Polskę traktatów. Jeśli nie jest to dobitnym dowodem na wypowiedzenie przez rząd polski lojalności władzom Wspólnoty to, jak to nazwać?
Nie ma więc żadnego powodu do oburzania się na polskich europarlamentarzystów, którzy poparli rezolucję dyscyplinującą Polskę i reprezentujący ją rząd do lojalności wobec przyjętych zasad Unii Europejskiej.
Mówienie, że nie wykazali oni lojalności wobec Polski jest demagogiczne, wykazali lojalność strukturze, do której Polska dobrowolnie przystąpiła i przyjęła reguły gry, znane od dawna. Inna rzecz, czy nie wystarczające byłoby wzięcie udziału w samym głosowaniu i np. wstrzymanie się od głosu, bo skutkiem rezolucji jest możliwość sankcji wobec własnego kraju, a sprzeciw wobec tego, to abecadło świadomego obywatela, chyba, że ten „obywatel” należy do koterii opłacanych przez wrogów jego kraju.
Polsce, czy to pod rządami „dobrej zmiany”, czy „stronnictwa zaprzaństwa”, jak się różnicuje obie partie, z trudem przychodzi spełnianie reguł państwa prawnego, choćby tylko w aspekcie respektowania praw Wspólnoty, do których przestrzegania jest zobowiązana traktatami członkowskimi UE. Pacta sunt servanda…
Obywatele bardziej spostrzegawczy, którzy widzą, jak działa państwo, którym kieruje określony rząd, a nie krasnoludki, choć w Polsce to nigdy nie wiadomo, mają prawo domagać się przestrzegania prawa i postulować, aby państwo działało w granicach prawa, sprzężenie zwrotne pozwoli na egzekwowanie tego samego od obywateli. Inaczej obywatele mogą być „nieposłuszni”, gdy państwo żąda przestrzegania prawa tylko od nich, a samo go nie respektuje.
Upór rządu „dobrej zmiany” trwania na swoich pozycjach, mimo że wszystkie uprawnione organizacje i instytucje oceniają te rządowe zachowania jako naruszające przyjęte zobowiązania, to typowy polski upór, „nie będzie Niemiec pluł nam w twarz”.
Przypomnieć trzeba zapomnianą prawdę – państwo ma służyć obywatelom, a nie obywatele państwu. Trudno to wbić w puste głowy, chociaż w takie powinno wchodzić najwięcej, ale ustrój narodowo – socjalistyczny, który jest w Polsce, chce poprzez etatyzm i biurokrację ubezwłasnowolnić wolnych ludzi.
Co z tym zrobić?

Informacje o Noah Donnersmarck

Denn, wie du anfingst wirst du bleiben, so viel auch wirket die Not und die Zucht das meiste nämlich Vermag die Geburt und der Lichtstrahl der dem Neugebornen begegnet.
Ten wpis został opublikowany w kategorii judaizm i oznaczony tagami . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>