Gdzie jest koniec tego szaleństwa?

W dniu 6 listopada przez Warszawę przeszedł marsz poświęcony pamięci Piotra Szczęsnego, mężczyzny, który dwa tygodnie temu podpalił się przed PKiN, w proteście przeciwko działaniom rządu PiS. Uczestnicy protestu szli w milczeniu, gęsiego, ubrani na czarno i z kartkami z napisem „Ja zwykły szary człowiek”. Niesiono transparent z napisem „Obudźcie się!!!”.
Proszę nie pomylić tytułowego zatroskania o zdrowie umysłowe, nie tylko „wynoszonego na ołtarze” samobójcy, ale także maszerujących i gloryfikujących go z szaleństwem rządzących. Dzielą się nim po równo. „Szaleństwo” rządzących jest z kategorii zaniechania przeprowadzenia zmian strukturalnych w państwie, safandulstwa w reformach i niechęci do oddania państwa, jego instytucji i struktur obywatelom. Tylko tyle. Ci, pierwsi wychwalających samobójcę i budujący mit jego bohaterstwa to idioci.
Samobójca bohaterem? To już nie Konstytucja i demokracja? Gdzie podziali się jej ultrasi? Kto się ma obudzić? Przecież nie społeczeństwo, które nie zamierza iść przeciw rządzącym pod sztandarem samobójcy, tchórza, który z powodu „dusznej atmosfery” zostawił rodzinę i odszedł, dla manifestacji czego? Tak, obudźcie się!
Jeden z biskupów katolickich (sic!) stwierdził: „Jest dla mnie bohaterem. To desperacki, ale bohaterski czyn”. Komentując treść listu zostawionego przez tego nieszczęśnika, duchowny nazwał samospalenie aktem odwagi. Z tego tekstu wynika w jego opinii, że umysł samobójcy był świeży i pełen mądrości. Trudno podważyć jakiekolwiek słowo. To jest desperacki akt odwagi. Nie można się przyczepić do żadnego stwierdzenia, które zostało tam napisane.
Kolejna osoba, która powinna się leczyć.
Przypomnijmy, że samobójstwo jest ciężkim grzechem, w judaizmie, chrześcijaństwie i islamie. Tymi ostatnimi religiami nie będę się zajmować, może ktoś bez „złamanego kręgosłupa” wyjaśni katolikom zawiłości religii, a islam poradzi sobie sam. Przedstawię stanowisko judaizmu, by ukrócić, możliwe – ci wariaci są zdolni do wszystkiego, porównania ze zbiorowym samobójstwem obrońców twierdzy Masada w czasie powstania przeciwko Rzymianom, by doszukiwać się w samobójstwie jakiś okoliczności łagodzących lub bohaterskich.
W judaizmie zakazuje się samobójstwa. Uważa się w prawie religijnym, że życie człowieka nie jest jego własnością i tylko Bóg ma prawo je zakończyć (Bawa Kama 91b i Raszi). Podstawą takiej zasady jest ograniczenie prawa człowieka do odbierania własnego życia: „A waszej krwi, (związanej) z waszym życiem, będę żądał (…)”. (Bereszit 9,5).
Zbiór reguł dotyczacych pogrzebu i żałoby – Semachot albo Ewel Rabbati – stwierdza, że człowiek, który świadomie odbiera sobie życie, nie ma prawa do religijnego pogrzebu. Dziś raczej nie odmawia się pogrzebu, bo dość powszechnie uznaje się większość samobójstw za rezultat stanu psychicznego, np. depresji, co wyklucza świadome odebranie sobie życia. Nie zmienia to faktu, że samobójstwo jest traktowane jako grzech.
Od tego bezwzględnego zakazu odbierania własnego życia jest wyjątek w postaci sytuacji, w której prawo religijne wręcz nakazuje wybranie śmierci, by nie popełnić morderstwa na niewinnym człowieku, bałwochwalstwa lub niedozwolonego aktu seksualnego (Sanhedryn 74a). Taki rodzaj samobójstwa uznawany jest za męczeństwo. Przykładem niech będzie opowieść o szlachetnej decyzji dzieci, które wybrały samobójczą śmierć, zamiast poddania się Rzymianom, by nie narazić się, jak należy rozumieć więc na życie w niewoli w Rzymie, co prowadziłoby, właśnie, do popełniania wskazanych grzechów głównych (Talmud, Gittin 57b).
Decyzja o zbiorowym samobójstwie 960 obrońców Masady w 73 roku n.e. była wyborem samobójstwa jako wyborem usprawiedliwionym w rozumieniu wyznawców judaizmu.
A ten nieszczęśnik spod PKiN….
Oby obrońcy demokracji nie poszli w ślady samobójcy…
Sytuacja jest „duszna” i nie da się żyć w tym kraju…wszystko więc możliwe.

Opublikowano judaizm | Otagowano , | Skomentuj

Tatuaże…

Wedle mojej opinii zwyczaj „ozdabiania” skóry za pomocą tatuaży, stanowi zachowanie wątpliwe moralnie i w związku z tym powinien być stanowczo odradzany. Co pewien jednak czas, temat stosowności bądź niestosowności tatuaży wraca i spotykamy się w tej sprawie z odmiennymi opiniami.
Przypomnijmy:
Zakaz tatuowania się jest jednym z przykazań Starego Testamentu.
Wprawdzie kontekst biblijny świadczy, że nie dotyczy on naszych czasów, gdyż obok tego zakazu podano też różne prawa i przepisy, dziś nieaktualne.
Zakaz ten brzmi: „Nie będziecie nacinać ciała na znak żałoby po zmarłym. Nie będziecie się tatuować” (Kapłańska 19: 28). Księga Kapłańska (19: 28) podaje dwa odrębne od siebie zakazy, a nie tylko jeden zakaz. Wiedzieć musimy, że starożytny zwyczaj tatuowania się, miał ścisłe odniesienie do pogańskich wierzeń i dlatego był zakazany w Starym Przymierzu. Jeśli więc dany tatuaż nie ma treści i intencji o charakterze pogańskim jest dozwolony.
Zakaz tatuowania się został ujęty w 19 rozdziale Księgi Kapłańskiej, gdzie zostało podanych ok. 29 różnych nakazów i zakazów. Zdecydowana większość z tych 29 zasad, jakieś 24 z nich, może być spokojnie uznana za mająca uniwersalne znaczenie moralne i obowiązujące chrześcijan. Przykładowo, obok zakazu tatuowania się czytamy tam m.in. o szanowaniu matki i ojca, zakazie kradzieży, oszustwa i kłamstwa, nieuprawianiu czarów, wróżbiarstwa, niezwracania się do zmarłych, wydawaniu sprawiedliwych wyroków, niewyzyskiwaniu swego bliźniego.
Przy czym argumenty podawane w obronie tatuaży nie wydają się brzmieć zbyt wiarygodnie i przekonująco. Nie widać mocnych przesłanek na rzecz tezy, jakoby zakaz tatuowania się miał mieć charakter przykazania obrzędowego, a przez to tymczasowego i nie będącego wyrazem naturalnego prawa oraz porządku moralnego. Tak naprawdę, już sam naturalny zmysł, intuicja oraz rozsądek wydają się podpowiadać nam, iż jest to zupełnie bezużyteczne oszpecanie swego ciała i nawet, jeśli na siłę dałoby się wymyślić jakieś „dobro” mające z tego wyniknąć, to po dłuższym rozważeniu jest to nie do obrony.

Opublikowano judaizm | Skomentuj

Stało się…

Do Sejmu powrócił projekt Kukiz ’15, który zakłada karę grzywny lub pozbawienia wolności do lat 3 za sformułowania typu „polskie obozy koncentracyjne”, promocję banderyzmu i kłamstwa o Jedwabnym. Polacy są niemożliwi, no, ale wszczynając procedurę propagowania religii pomocy, mit niewinnych ofiar, jednocześnie zaprzeczają nie tylko w polityce historycznej i w „nocnych rodaków rozmowach” swojemu udziałowi w Holokauście. Od teraz chcą założyć knebel i na badania naukowe. Można tylko prowadzić je w tym kierunku, by bez końca wykazywać wspaniałość Polaków, propagować ukrywanie Żydów, cały naród zachował się wspaniale, no cóż, nielicznie nie, ale to męty społeczne. Szmalcownictwo? Przebrzmiały temat. Przepracowany. Nie wiadomo, czego ci Żydzi czepiają się Polaków, którzy ukrywali ich kosztem życia swego i swych rodzin, za darmo, z poczucia katolickiej przyzwoitości, która nakazuje pomagać bliźnim w potrzebie. To dranie – Żydzi czepiają się niewinnych ofiar niemieckiego nazizmu, zapominają, że Polska była pierwszą ofiarą II wojny światowej. Jak Polacy mogliby skrzywdzić kogokolwiek…
Projekt, który dotyczy zmiany m. in. ustawy o Instytucie Pamięci Narodowej, zakłada karanie tych, którzy publicznie i wbrew faktom będą przypisywać narodowi polskiemu partycypację w zbrodniach III Rzeszy Niemieckiej oraz innych zbrodniach przeciwko ludzkości, pokojowi i zbrodnie wojenne.
W jaki sposób będzie oceniania niezgodność z faktami? W oparciu o probierz zgodności z polityką historyczną? Jednakże, bez obaw, skoro „palce w tym maczać” będzie IPN to można być spokojnym o wysoki poziom merytoryczny dokonywanych ocen. Bądźmy spokojni, Polacy nikogo nie skrzywdzą „wbrew faktom”!
W ocenach entuzjastycznych,taki zapis w ustawie otwierałby przed Polakami nowe, a jakże, bo w swobodnym dyskursie im się nie wiedzie, możliwości w walce z „kłamstwami” historycznymi. Podnosi się, że w ten sposób otwiera się możliwość walki z usprawiedliwianiem i promocją banderyzmu.
Kto w Polsce promuje banderyzm pozostaje zagadką? Ukraińcy w swoim kraju mogą przecież robić, co chcą i Polakom nic do tego. Co polskiemu IPN-owi do polityki historycznej państwa ukraińskiego i jak zamierza ścigać owe przestępstwa na terytorium obcego państwa jest interesujące? Ustawa ma również walczyć z określeniami „polskie obozy śmierci”, co wolno Polakom, bo propagowanie tego określenia na świecie jest fałszowaniem historii, to jasne. Zwolennicy nowego prawa cieszą się, że ustawa ma zwalczać także żydowskie kłamstwo o zagładzie w Jedwabnem. Tu was mamy drodzy prawodawcy! Wszyscy – no przecież – wiedzą, że Polacy nie ponoszą żadnej odpowiedzialności za Jedwabne, ani za pogromy w innych miasteczkach, wsiach i przysiółkach Podlasia.
Jak wybrnąć z tysięcy przekazów z przeszłości na temat „polskiego miłosierdzia”, pomocy Żydom i troski o ich los? Jest rozwiązanie …trzeba pisać po polsku, by Polacy czuli, że prawda ich dogania. Za granicą, gdzie macki IPN-u nie sięgają trzeba leczyć ich z „oddechu diabła”, który zatruwa ich wolę i pamięć, a narracja wdmuchiwana jest im, prosto w twarz, przez „dobrą zmianę”.

Opublikowano Antysemityzm, Holokaust | Otagowano , , , , | Skomentuj

He who goes with wolves learns to howl…

Zawsze myślałem, że wilkiem jest Polska, która ma rojenia o przewodzeniu w Europie Środkowej, o budowaniu projektu Międzymorza, Trójmorza, czy tylko propagowaniu projektu Wielka Polska. Okazuje się, że to nawet nie wilk, nie lis, tylko lisek, no wilczek. Wybuchła twitter-owa gorączka związana z wystąpieniem byłego kanclerza Niemiec Gerharda Schrödera, który w przemówieniu na przedwyborczym zjeździe SPD powiedział, że Niemcy potrzebują rozsądnych i dobrych relacji z wielkim sąsiadem, jakim jest Rosja. Na takie dictum zareagował, pełnymi oburzenia słowami, szef Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych dr Sławomir Dębski mówiąc, że „kto idzie z wilkami, uczy się wycia…”. Uwagę na słowa byłego kanclerza zwrócił jeden z internautów, który podkreślił, że niektórzy Niemcy najwyraźniej nadal nie mogą zaakceptować niepodległości Polski.
Myślę, że akceptują, choć radośnie pobrzmiewają słowa wielkiej córki ziemi niemieckiej, Katarzyny II, że pomiędzy Petersburgiem, a Berlinem nie powinno być żadnych, innych stolic. Piękne były słowa, także byłego kanclerza Otto Bismarck, że Polacy nie zasłużyli na własne państwo. Ale dość wspomnień tych cudownych chwil…
Dziś w zgodzie z prawem narodów do samostanowienia, tfu, te nowoczesne prawa i fanaberie, nikt nie broni Polakom posiadania własnego państwa, ale pytanie, w jakich granicach. W swoim państwie mogą rządzić się, jak chcą, mogą dla siebie wprowadzić „polnische Wirtschaft”, ale ziemie zagarnięte od Niemiec muszą oddać. Tego wymaga prawo i uczciwość. Proponuję przymierzać się do terytorium zbliżonego do dawnego Księstwa Warszawskiego, ale na granicy biegnącej na północy, od Grodna do Lyck (Ełk) wzdłuż granicy obwodu białostockiego (w Rosji) do granicy Prus Wschodnich, a dokładniej wzdłuż drogi numer 664 do jeziora Sajno, jego południowym brzegiem do wsi Żarnowo Drugie i wzdłuż drogi numer 16 do granicy z Prusami Wschodnimi, współcześnie do punku oddzielającego województwo podlaskie od warmińsko-mazurskiego, tuż za wsią Rutki Nowe. No, chyba nie będziecie chcieli „rozebrać” Litwy?

Opublikowano judaizm | Otagowano | Skomentuj

Zostawcie w spokoju Jugendamt-y…

Znowu Niemcy odebrali polskie dziecko. Nie, skąd, nie dlatego, że w rodzinie dzieje źle, ale dlatego, że to Polska rodzina. Z prasowej enuncjacji wiemy, że pomiędzy rodzicami dziecka wybuchła awantura, w wyniku której matka dziecka zasłabła (sic!). Niezła musiała to być kłótnia… Na polskim portalu, który zamieścił sprawozdanie, ale bez zbędnych szczegółów, zasugerowano tytułem, że Niemcy zabrali dziecko, bo rodzina była polska.
O co chodzi z Jugendamt-ami?
Toczy się dyskusja, przerywana i co raz doniesieniami, że sąd nakazał oddanie dzieci ojcu, który mieszka za granicą, a które matka wywiozła, z pogwałceniem prawa, do Polski. Enuncjacje prasowe powodują zmianę prawidłowych prawnie decyzji, gdyż sądy nie chcą narażać się „prawdziwym Polakom”. Dotycząca tych przypadków konwencja haska jest jasna, lecz wykorzystuje się enigmatycznie brzmiące wytłumaczenie, że istnieje poważne ryzyko, iż powrót dzieci do miejsca ich ostatniego zamieszkania, gdzieś za granicą, naraziłby je na pozostawanie w sytuacji nie do zniesienia. Sądy orzekające w tych sprawach stosują podwójne standardy, na co zwracają uwagę organizacje ochrony praw ojców. Polskie Sądy prawie w 100% przypadków oddają dzieci pod opiekę ich matkom, gdy walczą o te dzieci ich polscy ojcowie. Wówczas sądy nie martwią się o dobrostan środowiska, do którego kierują dzieci, uznając, nawet wbrew faktom, że nawet najgorsza matka jest lepsza niż ojciec zajmujący się dzieckiem.
Narzędziem, które sądom polskim pomaga odsuwać ojców od opieki nad dziećmi jest RODK. Jeśli Polacy narzekają na działalność Jugendamt-ów, to te ośrodki mają te same problemy, ale ze sobą. W wyniku „badań” wydają one opinie, że ojcowie nie nadają się na opiekunów własnych dzieci. RODK to to wielki wstyd i hańba polskiego sądownictwa rodzinnego. O ile, stosując konwencję haską polskie sądy przyznają, jednak, ojcom-obcokrajowcom prawo do wyłącznej opieki nad dziećmi, o tyle polscy ojcowie – to porażka życia rodzinnego. Skutkiem tych dyskryminacyjnych decyzji Sądu są alimenty, przyznawane prawie 100% matkom, które zapominają, że są to pieniądze dla dzieci i na ich potrzeby. Nikt nie kontroluje sposobu wydatkowania przyznawanych alimentów. Sądy ponadto zawyżają wysokość alimentów, nie kontrolują ich wydatkowania, utwierdzając matki w opinii, iż są to środki dla nich za to, że dzieci są przy nich. Skutek jest taki, że matki są wręcz „zachęcane” przez Sądy do zabierania dzieci ojcom, gdyż poprzez alimenty i system ignorowania praw ojców są niejako „zachęcane” do rozstawania się z ojcami ich dzieci, zachęcane do życia w separacji. Cierpią na tym dzieci, pozbawiane w coraz większej ilości ojców. W Polsce na skutek tego procesu stale rośnie liczba samotnych matek oraz liczba rozwodów. W dużej mierze jest to wina polskiego sądownictwa.
Podczas procesów w sądach obowiązują zasady, że matka ma rację, ojciec kłamie. Sądy z góry zakładają, że ojciec pije, bije, szkaluje dobre imię matki, jednocześnie idealizując kobiety i uznając za prawdę wierutne kłamstwa, które kobiety przytaczają na obronę swojego stanowiska.
Skoro, tak wielu ludzi w Polsce nie może znieść „łamania” konstytucji i wymachuje nią przy byle okazji, to może rozważą protesty w sprzeciwie do niekonstytucyjnych działań sądów rodzinnych, bo z tej konstytucji wynika, że kobiety i mężczyźni są równi wobec prawa?
Co na to wszelkiej maści obrońcy demokracji?

Opublikowano judaizm | Skomentuj

Zagrożenie dla Żydów…

Polacy nie są antysemitami, jest to oczywista oczywistość, bo Polacy tak twierdzą. Ba, dają także mnóstwo przykładów ofiarności w stosunku do Żydów. I, jak tu nie wierzyć w męczenników z Markowej, czy Polaków pomagających Żydom, których nazwiska zostały umieszczone na tablicy w świątyni katolickiej w Toruniu? Liczba dobroczyńców rośnie, wbrew biologii, jak przysłowiowa IV brygada z czasów II RP, czy członków ZBoWiD-u z czasów PRL. Religia pomocy w natarciu.
Powiedzmy sobie szczerze, że jest zupełnie odwrotnie, a liczba antysemitów w Polsce, kraju bez Żydów, co było takim społecznym marzeniem, jest na stałym poziomie, gdyż „w każdym pokoleniu pojawiają się ci, którzy powstają przeciw nam, aby nas zniszczyć…”
Takie zjawiska społeczne, jak nienawiść etniczna, rasowa, religijna i narodowa są stare jak świat, ale żadna z nich nie była nigdy tak uniwersalna i głęboka, jak nienawiść do Żydów. Nienawiść tę nazwano „antysemityzmem” i żeby było „antysemicko” przez niemieckiego antysemitę Wilhelma Maara. Po prawdzie, termin ten jest całkowicie mylący, ponieważ nie ma nic wspólnego z „Semitami”. Są nimi także Arabowie, a antysemityzm nigdy nie oznaczał nienawiści do Arabów, lecz wyłącznie do Żydów.
Nienawiść do Żydów, a więc ów antysemityzm był tak głęboki, że dziesiątki milionów ludzi utożsamiało Żydów z diabłem, a jeszcze więcej marzyło o tym, aby Żydzi zniknęli z powierzchni Ziemi.
Realizacja tego „marzenia” została przeprowadzona w czasie Holokaustu. Naziści, w tym Niemcy, Polacy, Litwini, Ukraińcy, by wymienić tych najbardziej krwiożerczych, postanowili zamordować każdego żydowskiego mężczyznę, każdą kobietę i każde dziecko. Rezultatem było wymordowanie dwóch trzecich populacji Żydów europejskich. Statystyki Żydów zamordowanych w czasach po Chrystusie są porażające. Za czasów Jezusa ludność imperium rzymskiego liczyła około 60 milionów. Żydzi stanowili, mniej więcej 10% populacji. Wówczas było około 6 milionów Żydów. Na świecie żyło wówczas około 200 milionów ludzi. Dziś na świecie jest około 7 miliardów ludzi, co oznacza wzrost liczby ludzkości, w porównaniu do tej z czasów Chrystusa, ponad trzydziestokrotnie, podczas gdy liczba Żydów ledwie co podwoiła się. Pamiętać trzeba także i o tym, że już te 6 milionów Żydów z okresu cesarstwa rzymskiego pokazuje ogromne straty wynikające z intensywnego zabijania Żydów przez poprzednie wieki istnienia narodu żydowskiego. W każdym czasie straty w liczbie ludności mogą wynikać z procesów asymilacji, ale asymilacja była, raczej, wynikiem prześladowań, skutkujących przymusowymi konwersjami i dążeniem do bezpieczniejszego życia w obrębie większości. Faktem jest, że w wyniku Holokaustu żyje, dziś, na świecie mniej Żydów niż przed stu laty.
W efekcie Żydzi są narodem, który czuje się najbardziej zagrożony. Historia daje mnóstwo przykładów, iż nie jest to lęk irracjonalny. Żydzi uważani są za szczególnie wpływowych, lecz wpływy Żydów i ich poczucie zagrożenia wzajemnie się nie wykluczają. Przeciwnie, dążenie do wpływów wynika w znacznym stopniu z poczucia niebiezpieczeństwa.
Lęk przed prześladowaniami, a nawet morderstwami, wyłącznie z powodu bycia Żydem, tkwi w psychice każdego Żyda. Z tego wynika stosunek Żydów do Izraela i koncentracja na przekazywaniu światu prawdy o Holokauście. Nie jest to żadna „religia Holokaustu”, lecz obawa przed chrześcijaństwem, Żydzi znają z autopsji, czym jest europejski, chrześcijański antysemityzm, wiążą chrześcijaństwo z Holokaustem.
Nie wiąże się to, z poparciem dla żadnej strony politycznego spektrum jako zabezpieczeniem przed antysemityzmem, ale pozostaje faktem, że obawa przed pogromami, torturami, wygnaniem i masowymi morderstwami kształtuje psychikę i politykę Żydów.

Opublikowano Antysemityzm, Holokaust, Żydzi | Otagowano , | Skomentuj

Kremacja? Co zrobić ze zwłokami Żyda?

Judaizm nie zezwala na kremację zwłok. Jedynie najbardziej liberalne odłamy judaizmu (reformowany) uznają kremację za osobistą decyzję zmarłego i jego rodziny. Zakaz kremacji dotyczy również nie-Żydów, co znaczy, że Żydowi nie wolno poddać kremacji zwłok nie-Żyda.
Tora wypowiada się na ten temat w Księdze Rodzaju (Bereszit):
„W pocie twojego czoła będziesz jadł chleb, aż powrócisz do ziemi, bo z niej byłeś wzięty. Bo jesteś prochem i do prochu wrócisz” (3:19)
Także w Psalmach :
„Opuści go duch i powróci do ziemi swojej” (146:4)
I u Eklezjasty:
„I powróci proch do ziemi, jak był wcześniej, a duch wróci do Boga, który go dał” (12:7)
Judaizm uważa, że ponieważ człowiek został stworzony z „prochu ziemi”, powinien do ziemi powrócić:
„Ukształtował go z prochu ziemi i tchnął w jego nozdrza duszę życia” (Księga Rodzaju, 2:7)
Wiara w zmartwychwstanie stanowi dodaktowy argument przeciwko kremacji zwłok: według odwiecznej tradycji, pomiędzy kręgosłupem a czaszką, lub w czaszce pod mózgiem, znajduje się fragment kostny zwany luz lub neskwi. Powrót do fizycznej postaci człowieka w momencie zmartwychwstania rozpocznie się właśnie od niego. Sens tego przeświadczenia polega na tym, że ten tajemniczy fragment ludzkiego ciała symbolizuje miejsce, w którym spotykają się fizyczność z duchowością. Symbolizuje również Zachodnią Ścianę Świątyni (HaKotel HaMaarawi). Jeżeli nie zostanie zniszczona – z niej powstanie Trzecia Świątynia tak, jak z luz odbuduje się ciało człowieka.
Według nakazu Tory zmarły powinien być pochowany, jak najszybciej.
Nawet pogrzeb skazanego na śmierć musi odbyć się w dzień wykonania wyroku:
„Nie zostanią jego zwłoki przez noc na drzewie, ale koniecznie pochowasz go tego samego dnia” (Ks. Powtórzonego Prawa, 21:23)
Właściwe postępowanie wobec zmarłego (niftar), nawet gdy jest to ciało człowieka nam obcego, wynika także z przeświadczenia, że dobry uczynek wobec zmarłego jest najwyższą formą dobrego uczynku, ponieważ jest on całkowicie bezinteresowny: zmarły nigdy nie odpłaci za dobro.
Zabronione jest również balsamowanie zwłok (choć ciała patriarchów: Jakuba i Józefa zostały zabalsamowane (Ks. Rodzaju, 50:2, 26).
Żydzi wychodząc z Egiptu zrywali z kulturą, która kładła ogromny nacisk na preparację zwłok (mumie), a której wpływom ulegli „I lekarze zabalsamowali Izraela. (…) I Egipt opłakiwał go przez siedemdziesiąt dni”. (Ks. Wyjścia 50: 2,3).
Inne kultury zamieszkujące sąsiednie tereny prawdopodobnie paliły zwłoki zmarłych. Wszystkie one traktowane były jako kultury pogańskie, kultury nie monoteistyczne, a więc zakaz kremacji i zakaz balsamowania były także manifestacją zerwania z wpływami tych kultur i wyrazem odseparowania się od nich.
Zdaniem judaizmu i według tradycji, zmartwychwstanie człowieka, którego zwłoki zostały poddane kremacji, może być utrudnione.

Opublikowano judaizm | Skomentuj

Śmierć…

W dniach, gdy wspominani będą zmarli, przy okazji Wszystkich Świętych, zachęcam do lektury…
W wielu różnych mitologiach personifikowano zjawisko śmierci. Wyobrażano ją sobie jako surowego kosiarza czy szkielet z kosą, czasami jako piękną kobietę, a nawet jako małe dziecko. Popularna jest też koncepcja anioła śmierci, wysyłanego przez Boga. Mimo że, wyobrażenia te różnią się znacznie między sobą, to jednak łączy je przeświadczenie, że jakaś istota przychodzi do człowieka, aby zakończyć jego życie.
W popkulturze prezentowana jest Śmierć „na urlopie”, chociażby film „Joe Black”, gdzie Śmierć „pożycza” ciało przystojnego młodzieńca, który zginął w wypadku (Brad Pitt), aby przez kilka dni doświadczyć człowieczeństwa. Nie trudno dostrzec tu inspirację filmami, w których aniołowie, zafascynowani człowieczeństwem i pragnący lepiej zrozumieć ludzi, przybierają ludzkie ciało („Niebo nad Berlinem”, „Miasto Aniołów”, „Lucyfer”).
Koncepcja anioła śmierci odgrywa duże znaczenie zwłaszcza w judaizmie i w żydowskim folklorze oraz legendach inspirowanych Biblią. Niszczyciel z Wj 12, który minął domy zamieszkałe przez Izraelitów, bo odrzwia tych domów były pomazane krwią baranka, utożsamiany był właśnie z aniołem śmierci. W apokaliptyce międzytestamentowej był on bezimienny (np. ApBa 21, 23) albo kojarzony z Szatanem, ponieważ śmierć postrzegano jako coś niszczycielskiego.
W midraszach anioł śmierci określony jest jako Malach ha-Mowet. Folklor żydowski przedstawia go raz jako żniwiarza, innym razem jako żebraka czy domokrążcę. Bywał arabskim koczownikiem bądź kościotrupem pląsającym z grzesznikami i nędzarzami. Spotykamy go jako wędrowca idącego przed siebie niestrudzenie, coraz dalej i dalej niczym Kain, kiedy indziej jest Szatanem-Samaelem, którego ciało pokryte jest tysiącem oczu, a każdy, kto go zobaczy, otwiera z przerażenia usta, wtedy wpada w nie kropla trucizny z miecza Anioła Śmierci i ofiara umiera.
Choć zgodnie z Torą człowiek stał się śmiertelny dopiero na skutek grzechu pierworodnego, to Midrasz Tanchuma powiada:
„Przyjdźcie i oglądajcie dzieła Boże: gdy Bóg tworzył świat, już pierwszego dnia stworzył On Anioła Śmierci wraz z ciemnością,która była nad otchłanią – to właśnie Anioł Śmierci przysłania ciemnością oblicza ludzkich istot”.
Według żydowskich legend, gdy Bóg ujrzał, że Mojżesz jest już przygotowany na śmierć, zwrócił się do Archanioła Gabriela, aby przyniósł do nieba duszę Mojżesza. Gabriel jednak powiedział, że nie jest w stanie wykonać tego polecenia. Bóg zwrócił się więc do Michała, który odmówił, twierdząc, że nie może przyczynić się do śmierci tego, kto w oczach Boga wart jest sześciuset tysięcy innych ludzi. Przyszła więc kolej na anioła Zagzagela. Odrzekł, że był nauczycielem Mojżesza, gdy ten wspiął się do niebios po Torę i nie może odebrać życia własnemu uczniowi! Bóg wezwał w końcu anioła śmierci, Samaela, który ucieszył się z powierzonej misji. Wziął miecz i stanął przed Mojżeszem. Mojżesz jednak nie chciał oddać swej duszy i zadał Samaelowi cios swoją laską, na której wyryte było Imię Pana, skutkiem czego oślepił go. Wtedy Mojżesz usłyszał głos samego Boga, że już nadeszła jego pora, ale poprosił: „Nie oddawaj mnie Aniołowi Śmierci, Panie!” Głos z nieba odpowiedział: „Nie lękaj się, Mojżeszu, ja sam zajmę się Twoją śmiercią”. A potem przemówił wprost do duszy Mojżesza: „Moja córko, zamieszkiwałaś ciało Mojżesza przez sto dwadzieścia lat, a teraz proszę Cię, żebyś zeń wyszła”. Wypowiedziawszy te słowa, Bóg ucałował Mojżesza i wraz z pocałunkiem zabrał jego duszę.
Pewnego razu anioł śmierci był o krok od postradania swego miecza. A stało się to za sprawą rabbiego Jehoszui ben Lewiego, słynnego talmudysty z III w. n. e. Gdy rabbi leżał na łożu boleści i przybył do niego anioł śmierci, aby go zabrać ze sobą, ten poprosił, aby wysłannik Boga pokazał mu jego miejsce w Raju. Anioł śmierci chętnie na to przystał. Po drodze rabbi Jehoszua poprosił, aby Anioł dał mu na chwilę swój miecz, gdyż obawia się, że mógłby niechcący się nim zranić. I tę prośbę uczonego Anioł spełnił. Gdy tylko dotarli do Raju i Jehoszua ben Lewi zobaczył swoje miejsce, przeskoczył przez mur, wciąż będąc w posiadaniu śmiercionośnego miecza. Ponieważ rabin nie chciał oddać miecza aniołowi śmierci, aniołowie wpadli w popłoch, bo zaistniało niebezpieczeństwo, że ludzie przestaną umierać i staną się nieśmiertelni, tak jak aniołowie. Ostatecznie musiał interweniować sam Bóg (Henry W. Longfellow „The Legend of Rabbi ben Levi”).
W Księdze Zohar aniołem śmierci jest natomiast Jehudiasz (Jehudiam), który zstępuje z niebios wraz z orszakiem aniołów, aby oddzielić duszę od ciała umierającego lub właśnie zmarłego człowieka.
Anioł śmierci w islamie nosi imię Azrael, czyli „ten, któremu pomaga Bóg”. W Koranie anioł śmierci pojawia się jako Malaikat Maut (dosłownie: anioł śmierci) (Koran 13, 23; 32,11). Jego funkcja wiąże się z islamską legendą o stworzeniu człowieka. Allah zamierzał stworzyć najwyższą po sobie istotę – człowieka – z prochu ziemi. Iblis, dowiedziawszy się o tym i zazdrosny o swoją uprzywilejowaną pozycję, przekonał ziemię, by ta błagała każdego, kogo Allah pośle, by nic z niej nie zabierał. Pierwszym posłańcem był Dżibril (Gabriel), lecz dał się ubłagać ziemi i wrócił bez niczego. Dopiero Azrael, rzekłszy: „Nie będę nieposłuszny rozkazom mego Pana”, wziął po garści z każdego rodzaju ziemi, wszystkich kolorów i odcieni (co tłumaczy różnorodność koloru skóry). W nagrodę zaś Bóg dał mu władzę nad ludzkimi duszami po ich śmierci.
Biblia nie zna anioła, który na polecenie Boga przynosi śmierć poszczególnym ludziom. W żadnym miejscu nie wspomina się, jakoby istniał jakiś konkretny anioł, który zarządza śmiercią, choć to właśnie aniołowie zanoszą duszę biedaka na Łono Abrahama, pełniąc funkcję tzw. psychopompów.
2 Sm 19, 35 opisuje anioła, który pozbawia życia 185 000 Asyryjczyków, gdy ci najeżdżają Izrael. Mamy także inne wzmianki o aniołach, którzy zadawali śmierć na rozkaz Pana (choćby anioł Niszczyciel), ale nigdzie w Biblii nie znajdziemy wyrażonej wiary, jakoby istniał jakiś szczególny anioł śmierci, nawet jeśli niektóre teksty biblijne personifikują śmierć w celach poetyckich (np. Ps 49, 15; Oz 13, 14), a księga Jeremiasza odwołuje się do obrazu żniwiarza (Jer 9, 20-21).
Bóg jest suwerenny i to On sam wyznacza nam kres naszego ziemskiego życia. Dopiero w czasach hellenistycznych w wierze ludowej rozpowszechnił się pogląd, że każde działanie Boga jest na ziemi reprezentowane przez konkretnego anioła. Wtedy też pojawiło się po raz pierwszy wyobrażenie, że każda śmierć jest wynikiem działania anioła, który oddziela duszę od ciała. Nie jest to jednak pogląd biblijny.
Oczywiście w sferze symbolicznej możemy się posługiwać tym określeniem, nawet jeśli nie ma ono podstaw biblijnych.
Michaił Lermontow napisał piękny poemat „Anioł śmierci” (Ангел смерти), który we fragmencie cytuję:
„(…) Jest anioł śmierci; w pożegnania
Ostatniej chwili życia groźnej
Całuje nas, lecz całowania
Ust jego martwe są i mroźne,
I straszna, chwila jest konania(…)
Lecz ongi ludzie chwilę ową
Do chwil szczęśliwych zaliczali.
Anioła Śmierci tajne słowo
U wrót wieczności przyjmowali.
Wzrok jego pełen był miłości,
Uśmierzał burzę namiętności
I w duszę chorą i gasnącą
Nadzieję lał pokrzepiającą(…)
On wabił dusze, z licem radem
Do raju wiódł ich mnogie rzesze
I był szczęśliwym w tej uciesze
Dlaczegóż dziś błogosławieństwo
Anioła Śmierci — to przekleństwo?”

Opublikowano judaizm | Otagowano , , | Skomentuj

„Trzecia siła”

W Polsce, tak jak na Ukrainie, gdy dzieją się jakieś politycznie niekorzystne wydarzenia, to ich motorem w przekazie publicznym są Rosjanie. Kto niszczy polskie pomniki na Ukrainie? Wiadomo, że „zielone ludziki”. A w Polsce? Ta moda dotarła i tu. Otóż okazuje się, że Rosjanie podpalili w lutym 2015 roku most Łazienkowski w Warszawie, by przetestować zabezpieczenia przeciwpożarowe oraz systemy ratownictwa. Nie wiadomo, czy dziękować Rosjanom za to, czy ich ganić. Z jednej strony, jeśli system sprawdził się, możemy być dumni, jeśli nie, to wymaga poprawy i trzeba nad nim popracować. Tak, czy tak, same korzyści. Oprócz spalonego mostu. Tygodnik opisujący te rewelacje powołuje się, oczywiście, na nieoficjalne źródła w, jak określa ABW jeden z publicystów, „tym gównie”, które wykryły, że oficerowie rosyjskich służb specjalnych znajdują się wśród imigrantów ekonomicznych z Ukrainy, Białorusi i Rosji. Jakoś nie było słychać o masowych deportacjach jakichkolwiek imigrantów z Polski. Rosjanie, według wiedzy polskich służb specjalnych – haha – mają wykorzystywać imigrację zarobkową Ukraińców do Polski, by wśród nich umieszczać szpiegów. Zaiste, samopoczucie Polaków i wielkomocarstwowość Polski, jest podbudowywana. Aha i pewnik – wśród ponad miliona obywateli tego kraju znajdują się współpracownicy służb specjalnych Federacji Rosyjskiej. I co zrobicie pszeki? Jest od razu odpowiedź, lecz nie wiadomo, czy dziennikarska, czy z nieoficjalnego źródła, że nic, gdyż nie są oni sprawdzani ani kontrolowani, ale wiadomo, iż ich zadaniem jest zbieranie informacji oraz ćwiczenie działań dywersyjnych, przygotowując się do wojny z Polską – hybrydowej lub konwencjonalnej.
Larum grają…
Prasa donosi:
„…są już u nas, (w Polsce – przyp. mój), a my nie potrafimy ich wyłapać ani nawet w przybliżeniu oszacować ich liczby”. Straszne!

Opublikowano judaizm | Otagowano , , | Skomentuj

Loslau…

W czasie wizyty w Wodzisławiu Śląskim, a była to pierwsza, juhuhu, w dziejach miasta wizyta prezydenta RP, prezydent A. Duda powiedział:
„To była zawsze polska ziemia dzięki waszym ojcom i dziadkom. Wodzisław, to jest takie miejsce, w którym Polacy mieszkają od początku…”
Czy, aby napewno?
Historycznie miasto należy do Górnego Śląska, co oznacza, że mieszkają tam Ślązacy. A wśród nich interesują nas dwie kategorie. Pierwsza, to osoby deklarujące odrębność narodową od Polaków, Czechów i Niemców, i często traktujące mowę śląską jako odrębny język. Drugą, są osoby o wyraźnej polskiej tożsamości narodowej, a więc Polacy, którzy sami lub ich przodkowie pochodzili z innych regionów Polski. Czują przywiązanie do regionu i kultury śląskiej, lecz przeważnie posługują się literackim językiem polskim.
Nazwa miasta pochodzi, prawdopodobnie, lecz nie ma tu pewności, od księcia Władysława Hermana, który miał założyć miasto. Pamietać trzeba, że nie był on władcą samodzielnym, gdyż królowi Czech Władysławowi II płacił trybut ze Śląska, co nakazał mu cesarz Henryk III.
Ot, takie polskie panowanie…

Opublikowano judaizm | Skomentuj