Bez jaj!

Ukazał się, kilka dni temu, materiał dziennikarski, że jedna z polskich firm produkujących jajka oszukiwała na nich, a to fałszowała datę przydatności do spożycia, a to dawała niewartościowe jaja do makaronów. Jednym słowem cuda z jajkami. Afera zakreśla coraz szersze kręgi w kurzym świecie i przyprawia klientów o palpitacje serca, duszności. Dlaczego to takie ważne? Samo oszukiwanie konsumentów to już „zbrodnia przeciw ludzkości”, ale żeby coś takiego robić z jajami, to już szczyt.
Okazuje się, że jaja są ważne dla wszystkich. W judaizmie mają szczególny charakter. Posłuchajmy…
Jajko zagościło na żydowskim stole jako potrawa podawana osobom znajdującym się w żałobie, podczas pierwszego posiłku po pogrzebie najbliższego krewnego lub małżonka. Dziś to już tradycja. Jajko – pod postacią tzw. bejcy – spożywane jest w czasie święta Pesach, odnajdujemy je na talerzu sederowym.
Rozłóżmy na czynniki pierwsze jajko w obu opisanych sytuacjach. W pierwszej, jajko jest symbolem żałoby, jest podawane w całości, bez otworów i w tym kształcie, a więc swoim naturalnym, jego powierzchnia jest gładka, niemalże bez wyrazu i pusta, jak puste są te chwile po pogrzebie kogoś najbliższego, gdy odczuwamy psychiczną pustkę, może próżnię i nie znajdujemy słów, aby opisać nasz smutek i rozpacz. Owalność jaja symbolizuje także kolisty kształt cyklu życia i przemijanie czasu, ot choćby poprzez następujące po sobie pory roku. Ale jednocześnie zdawać musimy sobie sprawę, że w środku jajka, pod jego skorupką, znajduje się obietnica odrodzenia, bo zawartość jego wnętrza symbolizuje narodziny i kreację nowego życia.
Natomiast, na sederowym stole znajduje się ugotowane na twardo, a później opieczone jajko, zwane bejcą. Bejca symbolizuje korban chagiga, czyli dodatkową świąteczną ofiarę składaną obok baranka pesachowego w Świątyni. Podobnie jak zeroa – opieczone mięso przypominające o ofierze korban pesach, bejca ma wyłącznie znaczenie symboliczne i wyraża żal z powodu utraty dwóch Świątyń i stanowi przypomnienie, że Świątyni nie ma, a więc nie można składać ofiar.
Jajka ugotowane na twardo są spożywane w trakcie posiłku sederowego (Szulchan Orech) i wtedy symbolizują odrodzenie, wyzwolenie i wiosnę, ale bejca nie jest zjadana.
Widzimy więc, jak ważne są jajka.
Do producentów mamy jeden postulat: nie oszukujcie na jajach, nie róbcie jaj i bez jaj!

Opublikowano judaizm | Otagowano | Skomentuj

„Cały” naród? Jak basować?

Wybuchła afera związana z wypowiedzią rzecznika praw obywatelskich, w której miał on popełnić straszliwą zbrodnię powiedzenia prawdy. Przypomnijmy dla odrzucających ją, że inicjatorami Holocaustu byli Niemcy. Ideologia nazizmu znalazła sprzyjające warunki rozwoju, wśród tych wszystkich, którzy propagowali antysemityzm, szowinizm i rasizm. Co do tego nie ma żadnych wątpliwości. Jednakże wiele narodów współuczestniczyło w realizowaniu Holocaustu, w tym także, o czym trzeba mówić bez ogródek, naród polski. Podziemne państwo polskie nie umiało, z tą smutną prawdą, poradzić sobie. Potwierdzeniem tego są nieliczne wyroki śmierci wydawane na nazistowskich kolaborantów i szmalcowników.
Przypomnijmy fałszerstwa dokonane w pierwszym raporcie Jana Karskiego odnośnie stosunku narodu polskiego do Żydów. Dodajmy i taką prawdę, że w czasie wojny więcej Żydów zginęło z rąk Polaków niż zostało przez nich uratowanych, co podnosi Andrzej Żbikowski z Żydowskiego Instytutu Historycznego. Z rąk polskich zginęło może nawet 150 tysięcy Żydów. Między bajki można włożyć szacunki, że Polacy w czasie Holokaustu uratowali 100 tys. Żydów. W raporcie szefa Komisji Historycznej Centralnego Komitetu Żydów w Lublinie czytamy, że na całej Lubelszczyźnie, Rzeszowszczyźnie i Białostocczyźnie uratowało się 6,5 tys. osób narodowości żydowskiej. I wszystko.
Wynikało to z prostego faktu, iż w czasie wojny jakąkolwiek solidarność odczuwano jedynie wobec własnej wspólnoty.
Żydów wyrzucono poza jej nawias. Zapomniano o tak, powszechnie szermowanym argumencie, jakim było ich polskie obywatelstwo. Zapomniano o wspólnocie i o tym „przyjacielu Żydzie”, no bo, każdy miał przyjaciela Żyda, bawił się z nim na podwórku, chodził do szkoły, siedział w ławce, po prostu sielanka.
Polacy uczestniczyli w zagładzie Żydów. I to jest prawda. Podobnie, jak prawdą jest, że ratowali ich z narażeniem życia. Prawdą jest też, że cały „naród polski” nie współdziałał w Holokauście, ani nie ratował Żydów. Większość „narodu polskiego” po prostu nie robiła nic. Niemcy swoją winę i zaangażowanie w nazizm „przepracowali”, zaś Polacy nie, kwestionują fakty i propagują religię pomocy, twierdząc, że byli niewinnymi ofiarami. Warto zapytać, kto wydał rodzinę Ulmów, skąd Niemcy wiedzieli, że Ulmowie ukrywają Żydów? A jak mówi Carl Gustav Jung, właśnie to „nieprzepracowane” wraca do Polaków w postaci przeznaczenia i podświadomie steruje losem kraju i jednostek.
Nikt, za wyjątkiem akolitów religii pomocy i kultu żołnierzy wyklętych nie kwestionuje faktu współpracy Polaków w dziele zniszczenia narodu żydowskiego, dyskusja naukowa toczy się raczej wokół sporu, jak rozpowszechniona była współpraca z Niemcami. Trudno jednak kwestionować fakt, nawet w oficjalnej polityce historycznej, że miała miejsce.
Prawda ze słów rzecznika Bodnara broni się sama, ale jego stwierdzeniu, że „wiele narodów współuczestniczyło w realizowaniu Holocaustu, w tym także, o czym mówię z ubolewaniem, także naród polski”, niczego zarzucić nie można, tak pod kątem logiki, a i zgodności z faktami.
Prowadzony pod pręgierz rzecznik przeprosił, choć nie wiem za co.
Cieszy, że z ust przedstawiciela państwa polskiego usłyszeliśmy szczere opowiedzenie się za prawdą.

Opublikowano Antysemityzm, Holokaust, Żydzi | Otagowano , , | Skomentuj

Nie gniewajcie się!

Uważało się w „wiekach ciemnych”, że spośród wszystkich złych myśli, właśnie myśl gniewu najbardziej upodabnia człowieka do demona. Takie postawienie sprawy może zaskoczyć wielu, albowiem powszechnie się sądzi, że bardziej złowroga jest nienawiść lub nieczystość, ale nie gniew.
Gniew zaślepia i nie pozwala obiektywnie ocenić rzeczywistości. Przez to popycha nas do działań, głównie irracjonalnych, które mają nas doprowadzić do zdobycia tego, czego najbardziej pożądamy lub do zniszczenia tego, czego posiadać nie możemy. Ludzie, działający pod wpływem gniewu, przypominają tych, którzy są „pijani winem demonów”. Takim rodzajem upojenia, które prowadzi do obłędu, do zatracenia, a wreszcie do upadku w samą otchłań piekła.
Ale czymże jest gniew, gniewanie się?
W potocznym rozumieniu gniew kojarzy się nam ze „złoszczeniem się na kogoś” lub „irytacją”. Wyjaśniając to pojęcie musimy być bardziej subtelni. Gniew nie jest stanem emocjonalnym, a to, że się denerwuję na dziecko, które, po raz kolejny, źle się zachowuje w szkole, nie jest gniewem w tym sensie, jakie mu nadajemy w przywołanym znaczeniu. Ulec myśli gniewu oznacza świadomie hodować w sobie pragnienie zemsty za doznaną krzywdę, odmawiać pojednania z kimś, kto nas skrzywdził, uporczywie rozważać doznane od innych zło, delektować się krzywdą. Z gniewem łączy się pogarda dla innych i niechęć do zajmowania się sprawami innych. Za gniewem idzie smutek.

Opublikowano judaizm | Skomentuj

Należy mi się!

Obżarstwo, nieczystość i chciwość, uważamy za demony nękające człowieka, które mają dać mu ułudę panowania nad światem i prezentowania go i Boga, poprzez nasze nienasycenie, na płaszczyźnie czysto użytkowej. Człowiek patrzący na rzeczywistość przez nie, ma egoistyczne podejście do świata: należy mi się!
Prowokacyjnie można powiedzieć, że takie spojrzenie, w ludzkim rozumieniu, jest optymistyczne, bowiem zakłada, że zaspokojenie jakichkolwiek pragnień jest możliwe. Ułuda takiego podejścia uwidacznia się bardzo szybko, gdyż człowiek opanowany przez np. demona chciwości dochodzi do wniosku, że to, czego pożąda, nie jest uchwytne. Po, pierwsze, że nie może dostać, tego czego tak namiętnie pożąda, a po drugie – zdaje sobie sprawę, że po pożarciu jednej rzeczy, natychmiast rodzi się w nim pożądanie kolejnej. Złe myśli można porównać do raka, który nigdy nie ma dosyć i rozrasta się w ciele, prowadząc do zatracenia.
Gdy dostrzegamy, że naszych pragnień nie jesteśmy w stanie zaspokoić, bo rozrastają się w nas coraz to nowe, rodzi się w nas gniew. Zaczyna wzbierać w nas niechęć w stosunku do innych ludzi za to, że nie chcą się nam podporządkować, złościmy się na świat, w którym żyjemy, że nie jest taki, jaki powinien być, że nie jesteśmy rozumiani, wzbiera w nas złość na Boga, że nie daje nam tego, czego potrzebujemy, złość na nas samych, że nie jesteśmy w stanie sobie poradzić z naszym życiem.

Opublikowano judaizm | Skomentuj

Ukryta opcja nazistowska

W Jedlinie Zdroju na Dolnym Śląsku, zaraz zaraz, w jakim Jedlinie, raczej w Bad Charlottenbrunn. No dobrze. Powstaje tam replika wagonu z pociągu pancernego „Amerika”, z którego Adolf Hitler miał kierować wojskami na początku wojny przeciwko Polsce. Kolejowa kwatera wodza III Rzeszy zostanie odtworzona w „najdrobniejszych szczegółach” przez pasjonatów i historyków – podaje prasa. Cieszyć mogą resentymenty niemieckie, ale nie te. Wprawdzie są antypolskie, lecz jednocześnie Hitler jako przywódca partii socjalistycznej oraz twórca państwa totalitarnego i odpowiedzialny za Holokaust oraz martyrologię wielu narodów, w tym polskiego nie powinien być przez Polaków czczony. Oczywiście, tu chodzi o skandaliczną w swojej wymowie turystyczną „przynęta”. Ale przynętę na kogo? Wszelkiej maści fanatycy Hitlera i III Rzeszy będą wdzięcznymi uczestnikami ścieżki historycznej. Czy „replikę” będą odwiedzać rodziny z dziećmi i opowiadać im…no właśnie o kim. Zobaczymy, gdy otworzy swoje podwoje ta atrakcja i przy kasie biletowej zobaczymy bilety normalne, ulgowe za legitymację szkolną i rodzinne. Będzie na co wydać pieniądze z programu „500+”.
Nikt normalny i mający jakąkolwiek wiedzę historyczną nie będzie odwiedzał tego miejsca i tej „atrakcji”. Turyści z Niemiec, z pewnością, mają większe wyczucie i poczucie przyzwoitości i do Hitlera odwoływać się nie muszą. Nie jest zaskakujące, że takie projekty pojawiają się na ziemiach niemieckich przymusowo włączonych do Polski. Dziwi tylko, dlaczego i kto przywraca pamięć nazistowskim duchom przeszłości. Nie czyni tego nieliczna mniejszość niemiecka, gdyż nie jest ona radykalna w poglądach i nazistowska w działaniach. Ziemie te zamieszkują potomkowie przesiedleńców ze wschodnich rubieży, zakontraktowani Polacy, dla których wybór polskości i tego wszystkiego, co buduje wspólnotę i narodowość to wciąż nowa sprawa, ot ostatni, weekendowy, zakup w supermarkecie. Są to ludzie, którym nie czyni różnicy, coraz bardziej, czy rachunki płacić będą w PKO, czy w Sparkasse. Niech założą, że raczej w Сбербанк.
Nie rozumieją, że ich przyszłość związana jest z Polską, a nie z tymi ziemiami. Ich działania poprzez organizowanie „dni niemieckich ziem odzyskanych” podtrzymują ducha niemieckiego, ale w razie powrotu Ziem Zachodnich Polski do Niemiec, będą zmuszeni do opuszczenia swoich domów i przesiedlenia się do Polski, czy co tam będzie istniało. W Hitlerze i nazizmie nie ma niczego pozytywnego, kultywowanie pamięci o tamtych czasach jest skrajnie nieodpowiedzialne. Ale dowodzi, wskazywanej wielokrotnie okoliczności, że nazizm, choć wynalazek niemieckiego narodowego socjalizmu, miał dobre podglebie także wśród Polaków. Szczególnie jego zbrodnicze elementy upodobali sobie Polacy, czy ludzie do polskości się przyznający, gdyż dał podbudowę dla ich antysemityzmu. Gdyby nie wojna światowa i okupacja Polski przez Niemcy hitlerowskie, polski antysemityzm nie byłby pożywiony nazizmem i miałby raczej przebieg nie tak tragiczny dla Żydów. Jednakże przedwojenny polski antysemityzm ekonomiczny i społeczny, choć „łagodny”, zważywszy wydarzenia wojenne, istniał i toczył społeczeństwo polskie. To, co myślał polski inteligent, polski lump wykonał. W sprzyjających okolicznościach obaj szli „ręka w rękę”. Bardziej „wyrobieni” i moralnie silni, swoje przedwojenne przekonania, wskutek obserwowanych działań niemieckich wobec Żydów mieszkających w Polsce, zmienili i często Żydom pomagali, choć bierność była powszechniejszym przejawem oporu, czy raczej odseparowaniem się i próba przeżycia bez oglądania się na innych. Drudzy, włączyli się w działania nazistowskiej machiny, stając ramię w ramię z oprawcami, niejednokrotnie wyprzedzając ich w okrucieństwie. Dziś wygaduje się dyrdymały o wspólnocie, mówi się o „polskich Żydach”, że właściwie nie byli to Żydzi, ale Polacy, lecz nie zmienia to faktu, że jedna grupa obywateli polskich chciała, biernie temu kibicowała, druga przeszła do działania fizycznego, pomagając oprawcom i inicjując mordy, pozbyć się Żydów z Polski. Przedwojenne plany przesiedlenia, ach te łagodne metody (sic!), zamieniły się „w sprzyjających okolicznościach wojennych” w fizyczne wyeliminowanie całego narodu. Polacy uczestniczyli w tym i ponoszą odpowiedzialność za Holokaust. Nie są ofiarami, lecz oprawcami i katami części własnego społeczeństwa.
Dzisiejsze zachowania, próby wskrzeszania pamięci o Hitlerze, kultywowanie pamięci o nazizmie jako możliwej atrakcji, w jakiej chorej głowie to się roi i w jak chorej, pokazują, że Polacy i Polska potrzebuje denazyfikacji, bo nazizmem Niemcy zarazili wiele społeczeństw europejskich, sami oczyścili się i odrzucili Hitlera. Taki proces zmian świadomościowych musi zostać przeprowadzony i w Polsce.
Niech Bóg ma w opiece tych ludzi.

Opublikowano judaizm | Otagowano , , | Skomentuj

Lapsus linguae?

W programie „Salon Dziennikarski” w dniu 17 czerwca, gdzie komentowano słowa premier polskiego rządu wygłoszone przez nią w Auschwitz padło znamienne stwierdzenie:
„Żydzi zamordowani w Auschwitz to byli w większości Polacy”.
Owe spostrzeżenie padło z ust ks. Henryka Zielińskiego, redaktora naczelnego katolickiego tygodnika „Idziemy”.
W sposób zasadniczy nie można zgodzić się z tym stwierdzeniem. Prawda, to byli obywatele Polski, ale to Żydzi mieszkający w ówczesnych granicach państwa polskiego, na tej ziemi, od setek lat. Stali się obywatelami Polski, nie w skutek wyboru, lecz z powodu skutków wojny światowej 1914-1918, na której wybuch i sposób jej zakończenia i narodzenie się państwowości polskiej nie mieli wpływu. Wyboru przynależności państwowej nie dokonali świadomie.
W Niemczech, w roku 1938, mieszkało około 750 tys. Żydów, którzy, prawie w stu procentach, byli zasymilowani i jako obywatele niemieccy i Niemcy, bo za takich się uważali, uczestniczyli w różnych formach w strukturach państwa. Tak się działo, bo oni tego chcieli i państwo niemieckie na to pozwalało i to sankcjonowało.
Inaczej były w Polsce. W powołanym roku żyło, tu, prawie 3,5 mln. Żydów, którzy w niewielkim stopniu byli zasymilowani. Według ostrożnych obliczeń 3% całej populacji, chociaż patrioci polscy, by pokazać, jaka Polska była i jest otwarta, mówią o 10%. Nawet jeśli, to swój akces do narodu polskiego, Żydzi ci, musieli „wyrąbywać”, musieli znosić niechęć społeczną, ostracyzm własnego środowiska, brak wsparcia państwa, które metodami administracyjnymi blokowało ów proces.
Znany jest – z badań profesora G. Scholem – paradoks, iż im bardziej Żydzi chcieli stawać się Polakami, tym bardziej byli nienawidzeni, nie przez swoich pobratymców, ale Polaków, którzy często mówili:”patrzcie państwo, jak ci Żydzi przemieniają się w Polaków, jak robactwo obsiadają naród polski i na nim pasożytują”. Znamienne jest, że Polacy z podziwem i szacunkiem patrzyli na tych, którzy zachowywali odrębność i żyli dalej, jak w wcześniej, w otoczeniu rodziny, wokół synagogi, z dała od Polaków i Polski, pielęgnując język, obyczaje i religię.
W Polsce w wyniku wojny z lat 1939-1945 zginęło prawie 3,3 mln. Żydów, w większości religijnych, nie zasymilowanych, którzy nie czuli się Polakami i z Polską jako państwem żadnej więzi nie odczuwali. Utożsamiali się natomiast ze swoim sztetlem i Polska do niczego nie była im potrzebna, jej działania spowodowały tylko tragedię i zniknięcie całego narodu. Marna to pociecha dla zamordowanych, ale uratowani to głównie asymilaci, gdyż łatwiej im było ukryć się wśród Polaków, tak tak, byli tacy, choć wcale nie tak liczni. Mieli oni kontakty z Polakami, mieszkali wśród nich, władali językiem polskim, więc ich sytuacja była nieporównywalnie korzystniejsza, zważywszy ewentualne ocalenie. Choć i oni, częstokroć, ponosili śmierć z rąk „wybawców”. Ale, to Polska właśnie!
Żydzi zamordowani w Polsce, czy to w Auschwitz, czy w innych obozach, w miastach i miasteczkach, we wsiach, w swoich „małych ojczyznach”, nie byli Polakami, choć Polacy ponoszą, także, winę za hekatombę narodu żydowskiego. Shoah to także Polacy i Polska.
Polacy, nie zakłamujcie historii, zmierzycie się z własnymi upiorami. Już czas.

Opublikowano judaizm | Otagowano , , | Skomentuj

Były opozycjonista czy groźna choroba „elit”?

Casus Władka, określany jako syndrom stanu wojennego, to często opisywany przez psychiatrów przypadek rewolucjonisty, któremu wydaje się, że nadal walczy o wolność…Tak określono „występ” jednego z opozycjonistów z czasów PRL na tzw. miesięcznicy smoleńskiej.
W Polsce panuje dziwna tytułomania: były Opozycjonista, były Minister, Burmistrz. Normalnie, tytułem obdarza się tego, kto w danym momencie pełni funkcję związaną z nim, a nie osobnika, który już nawet funkcją „nie pachnie” i sprawował ją ” wieki temu”. Z drugiej strony, co to za tytuł – Opozycjonista, a tym bardziej były? Chociaż, kto raz był królem, majestat zachowuje do końca życia.
W Polsce, nie dokonała się żadna rewolucja, ba, ma się odczucie, że utrzymany po „przełomie 1989 roku” system polityczny, społeczny i gospodarczy tylko zakonserwował stare układy i rachunki krzywd nie zostały wyrównane. Co z tym zrobią potomkowie, w trzecim pokoleniu, mitycznych obrońców Ojczyzny z trzecim pokoleniem zdrajców i sprzedawczyków, pozostaje pytaniem otwartym. Blokowany potencjał gospodarczy polskiego społeczeństwa nie pozwala na wydźwignięcie się Polski z bylejakości i marazmu. Stąd różnego rodzaju „figury” na scenie politycznej, które silne (czyżby?) własną przeszłością, ciągle pokazują, jak trzeba żyć. Do czasu, gdy ich hagiograficzna biografia rozsypie się i okaże się, że ich opozycyjność wymyśliła policja polityczna.
Silne dążenie do włączenia Polski do struktur NATO i UE było błędem strategicznym, który doprowadzi do podporządkowania Polski interesom silniejszych sąsiadów. Uważałem i uważam, że Polska mogła stworzyć, dziś na to za późno, sojusz polityczno-wojskowy z Niemcami i Rosją, który mógłby stanowić przeciwwagę dla Chin i USA. Mniejsze kraje europejskie zostałyby podporządkowane wspólnej polityce i stałyby się gospodarczo zależne od takiej „osi”. Jakież możliwości robienia interesów w wygrywaniu, nieuniknionego, konfliktu pomiędzy Ameryką a Chinami. Przewidywany i naturalny, ale niekonieczny sojusz z USA pozwoliłby Europie, a w zasadzie państwom, stanowiącym ich trzon wojskowy i gospodarczy, na zmiażdżenie rosnącej potęgi Chin, w perspektywie 30-40 lat. Oczywiście, Chiny dążąc do wyjścia na ląd, w stronę Europy, potrzebowałyby, jak tlenu, współpracy z nią, by zrównoważyć amerykańską blokadę morską i przewidywane rozczłonkowanie Chin na kilka mniejszych podmiotów państwowych, co się właśnie dzieje. Niestety, korzyści z tego Europa, ani tym bardziej Polska nie odniesie, gdyż nikt nie liczy się z nimi w tej rozgrywce.
A wracając do tytułów…
Owi, już dziś wyliniali opozycjoniści to agenci, którzy oddali swoje usługi, nie stworzeniu podstaw dla pomyślności gospodarczej i społeczno-politycznej przyszłych pokoleń, ale dla doraźnych celów. Chcieli być władcami Polski na usługach swoich mocodawców, zapominając, że wraz ze zmianą sojuszy, które są krótkie i interesowne, przestali być potrzebni. Zaczęli przeszkadzać i razić swoją toporną agitacją nawet politycznych półgłówków. Dla swoich mocodawców są niepotrzebni, wyczerpali swój potencjał. W rok 1990 wchodzili w podartych portkach, lecz dziś to już „stare rody”, wykorzystali i okradli społeczeństwo polskie, lecz dziś tracąc polityczny grunt, a w niedalekiej przyszłości także fortuny, bronią resztek pozycji uzyskanej nie dzięki własnemu staraniu i zdolnościom, ale okolicznościowej i etapowej przydatności. Nie płaczmy nad nimi!
Niestety, ci wszyscy, którzy wyszli z tzw. opozycji antypeerelowskiej, to twarze tego samego sposobu rozwiązywania spraw polskich. Obecne partie polityczne, w swoich programach lansują hasło, że musi się zmienić wiele, by się nic nie zmieniło. W sferze deklaracji jesteśmy na przeciwległym końcu „wajhy”, a w sferze działań i rozwiązań…gdzie?

Opublikowano judaizm | Otagowano | Skomentuj

Graviora manent….

Otwórzmy na Ukraińców uczelnie, zarządy firm, a nawet armię….proponują polscy stratedzy.
Ależ, oczywiście. Ale dlaczego Polacy dopuścili do powstania „luki demograficznej”? Dlaczego prowadzili nie przemyślaną politykę społeczną i gospodarczą, która spowodowała realne obawy o rozwój kraju. Czy, wobec tego, lekarstwo w postaci proponowanego otwarcia się na emigrację, Ukraińców, czy innych nacji, będzie skuteczne?
Obawiam się, że nie, gdyż Polska idzie drogą do gospodarczego i społecznego zatracenia i szukanie dziś remedium na pognębiającą się chorobę jest spóźnione. To już nie pytanie, czy Polsce grozi stagnacja, ale kiedy nastąpi krach i okrojenie terytorium tego kraju do właściwych rozmiarów. Ziemie zagrabione Niemcom, muszą wrócić do nich, a Polacy stamtąd zostaną przesiedleni na terytorium etniczne, w granicach dawnego Księstwa Warszawskiego.
Polscy stratedzy (sic!) zachęcają do otwarcia granic dla Ukraińców, którzy, w zasadzie, Ukraińcami nie są, to prawie Polacy. Polska powinna otworzyć „nie tylko plantacje truskawek, ale uczelnie, zarządy firm, a nawet armię”. Już dziś obywatele Ukrainy mogą wjeżdżać do UE bez wiz, więc pierwszy krok został uczyniony, a Polska powinna wykorzystać fakt, że Ukraińcy, zamiast wyłudzać zasiłki, ciężko pracują, nie sprawiają kłopotów, nie tworzą gett. Zdaniem polskich strategów nie ma niebezpieczeństwa tego, iż bogatsze kraje będą wysysać obywateli Ukrainy z polskiego rynku. Ukraina i Polska są bliskie, zarówno pod względem geograficznym, jak i kulturowym. Cały problem w tym, że Ukraińcy chętnie podejmują pracę na czarno.
W Polsce nie ma bariery komunikacyjnej dla Ukraińców w postaci języka, styl życia w obu krajach jest niemal identyczny, co więcej, nastawienie polskiego społeczeństwa wobec obywateli Ukrainy jest przyjazne. Wszystkie atuty Polski powinny być wsparte konsekwentną polityką imigracyjną, tak, aby „przełożyły się na utrzymanie, a nawet zwiększenie ukraińskiej migracji do Polski w obliczu konkurencji ze strony bogatszych państw UE.” Sugeruje się w tych prognozach, że wielce pomocne byłoby uproszczenie procedur otrzymywania karty stałego pobytu, a następnie obywatelstwa – nie później niż pięć lat po przyjeździe. Wiele mógłby pomóc również system państwowych stypendiów dla studentów z Ukrainy oraz zniesienie dla nich opłat za studia.
„Gdyby po pięciu latach nauki młody Ukrainiec opuszczał uczelnię jako polski obywatel, byłoby bardzo prawdopodobne, że u nas zostanie. Można go do tego zresztą zmotywować, wprowadzając nakaz pracy w Polsce przez kilka lat, jako rekompensatę za koszty wykształcenia.” Czyli i marcheweczka, i kijaszek. No, jakżeby inaczej.
Proponuje się, by w zamian za przyspieszone przyznanie obywatelstwa, umożliwić Ukraińcom odbywanie służby zawodowej w polskim wojsku. „Nowy obywatel – żołnierz to zupełnie inna kategoria niż imigrant ekonomiczny.”
To prawda, że barierę rozwojową Polski stanowi luka demograficzna. Czy mogą ją wypełnić Ukraińcy?
Dlaczego młodzi obywatele Ukrainy chcieliby, nawet po skończeniu studiów w Polsce, pozostać w niej, a nie wrócić do ojczyzny, czy z polskim dyplomem wyjechać gdzieś w świat? Czy Ukraina pozwoli na wynaradawianie młodych, prężnych jednostek, których zostałaby pozbawiona na korzyść Polski. Czy młodzi ludzie, obywatele Ukrainy, silnie znacjonalizowani, będą dla Polski korzystnym nabytkiem, czy rozsadnikiem nacjonalistycznej idei ukraińskiej? Czy nie wymogą kosztem Polski ustępstw terytorialnych, politycznych i społecznych na rzecz Ukrainy, ze strony zwiększonej liczbowo mniejszości ukraińskiej, silnej ekonomicznie i politycznie zjednoczonej?
Szczerze, nie widzę żadnych korzyści ze zwiększonej emigracji ukraińskiej do Polski, dzisiejsze iluzoryczne, jutro rozpłyną się i staną się zarzewiem konfliktu, jak w latach 1920-1939.
Dixi!

Opublikowano judaizm | Otagowano , | Skomentuj

Dla tych, którzy czekają na wpisy….

Do końca lipca 2017 roku wpisy będą bardzo nieregularne, może nie będzie ich w ogóle, gdyż autor udaje się na wyjazd do USA, Izraela i do Birobidżanu, stolicy Żydowskiego Obwodu Autonomicznego (Еврейская автономная область), nad rzeką Amur, na północny-wschód od Chin.
Z podróży będą zamieszczane sprawozdania, ale po, szczęśliwym, powrocie. Do zobaczenia.

Opublikowano judaizm | Skomentuj

Irytująca Polska

Międzymorze, baśń o śpiących rycerzach pod Giewontem, Wielka Polska to rojenia, które nie mają nic wspólnego z rzeczywistością. Polska jest słaba i nie ma, dziś, podkreślam dziś, możliwości dogonienia wiodących państw europejskich, by stać się centrum Europy Środkowej.
To, co jest naturalnym kierunkiem Polski dla przeskoczenia swoistej „pułapki geopolitycznej”, w której Polska znajduje się, a co może być siłą Polski i teoretycznie świadczy o jej dużym potencjale strategicznym , zostało zaprzepaszczone. Ten kierunek to Wschód, a wiec kraje bałtyckie, Białoruś i Ukraina. Jednakże kraje te orientują się nie na najbliższego sąsiada, jakim jest dla nich Polska, ale na USA, Niemcy, a kraje bałtyckie na Skandynawię. Polska poprzez irytujące zachowanie swoich elit, poprzez gadanie i budowanie swojego „potencjału” i „siły” na umacnianiu przekonania, we własnym społeczeństwie, że powodzenie Polski zależy od dobrych relacji z tym, czy innym przywódcą. Jest to siła na dwa tygodnie, bo „przyjaźń” kończy się tam, gdzie zaczynają się interesy. One się liczą i tylko one. Wspólne zdjęcie, poklepywanie po plecach i słowa o Polakach, jaki to cudowny i potrzebny Europie i światu kraj nie zastąpią realnego potencjału ekonomicznego i militarnego Polski. Nikt tego nie zauważa. Budowana jest narracja, że obecność w NATO i wydawanie 2% PKB na armię zapewnia Polsce bezpieczeństwo. Zwróćmy uwag, że słynny art. 5 Traktatu Północnoatlantyckiego wymaga jednomyślności w decyzji o udzieleniu pomocy jednemu z zaatakowanych państw członkowskich. A jaki interes mieć może np. Grecja w podjęciu decyzji w obronie Polski przed atakiem Rosji? Polska zaniechała budowę własnej siły opartej o swoją wielkość gospodarczą, a zablokowany potencjał ekonomiczny społeczeństwa polskiego przekreśla jakiekolwiek szanse na zbudowanie silnego i sprawnego państwa. W czasach I Rzeczypospolitej kraje środkowoeuropejskie w sposób naturalny ciążyły ku Polsce, jako ośrodka gospodarczego i kulturalnego, dziś do Lachów nikt nie chce iść, Polska przestała być naturalnym, wynikającym z geografii jej położenia, sojusznikiem i pomostem do Europy Zachodniej. Stosunki Polski z Litwą, Białorusią i Ukrainą są złe, a będą jeszcze gorsze. Ci, którzy od 28 lat są kierownikami polskiego państwa, swojej niemocy i braku wizji rozwoju stosunków z najbliższymi sąsiadami nie są w stanie „przeskoczyć”. Ich jedynym rozwiązaniem jest powielanie sposobu uprawiania polityki z lat 1945-1989, kiedy to o powodzeniu kolejnego I sekretarza decydowały jego dobre stosunki z przywódcą radzieckim, a dziś w Brukseli, Berlinie, czy Waszyngtonie. Polska miota się od ściany do ściany i nie jest traktowana poważnie. Gdy decydowano o Ukrainie, Polski nie było nawet w przedsionku sali, gdzie obradowano.
Nawet, jeśli Polacy będą pracować dwa razy ciężej, przysłowiowe „25 godzin” na dobę, nie dogonią gospodarki Niemiec, gdyż u zarania tego wyścigu popełnione zostały takie błędy, które dały Niemcom „fory” na starcie, dziś popełnia się nowe, które w przypadku kryzysu Unii, czy jej rozpadu, bedą dla Polski tragiczne w skutkach w wymiarze geopolitycznym. Polska nie jest także w zainteresowaniu politycznym Rosji jako możliwy partner, gdyż pochodną stosunku do Polski są relacje na osi Moskwa-Berlin i Paryż.
Peryferie polityczne Europy…
Do tego doprowadziły „elity”, którym kręgosłup państwowy, zdolność myślenia strategicznego i w kategoriach interesu złamał komunizm. „Ptaszek w klatce” karmiony z ręki, po wypuszczeniu na wolność nie stał się orłem…

Opublikowano judaizm | Otagowano , , | Skomentuj